wtorek, 28 października 2014

Palarnia - Robert Konca

Zamawiamy z Iwoną
i chowamy się w palarni.
Dlatego herbata znajduje nas zimna,
a piwo ciepłe.

Prawie nie ma tu światła,
ale jest z nami Fantom Gałkowskiej
i różowa antologia Wiedemanna.

Poezje pionowe
Juarroza
wspinają się po ciemnej szybie
jak oczy po nieczynnym lustrze.

Są ci, którzy odeszli,
i ci, którzy nie przyszli.

W półmroku i półczasie
czytamy cudze wiersze,
które zdają się dopiero powstawać.
Słowa
wykluwają się z papierowych kokonów
i – okiełznawszy pojedyncze fotony –
ruszają w podróż do naszych źrenic,

i dalej.

 Robert Konca

niedziela, 10 sierpnia 2014

Księga wejść - Robert Konca


O świcie kochałem się z Sanzu
na szczycie wygasłego wulkanu.

Wniknęliśmy w siebie.
Uciekinierzy z pustki
w niestabilność ekstazy
i andezytowy konkret.

Później w Księdze Wejść
zapisaliśmy haiku :

Romans światła i ciemności –
promień słońca wspina się
po krawędzi kaldery.

Robert Konca

niedziela, 27 kwietnia 2014

Respekt, strach? - Milan Rúfus

Oddawać cześć, Panie... Respekt, strach
są rusztowaniem, bez niego nie postawisz
myszy polnej, wydry i człowieka ?

To tym sklejałeś pióra Ikara ?
To podtrzymuje domek z kart ?
Śmierć i strach
poganiają nas jak stado owiec
niewinnie głupich ?

To, co nas podpiera,
jest poza nami ? I wyłamując obręcz
rozsypiemy się jak stara beczka,
w której nie została już ani kropla wina,
ani kropla strachu,
czyli życia ?


Przekład z języka słowackiego - Robert Konca

wtorek, 18 lutego 2014

Katedra

Z najwyższego wzgórza w środku lasu widać ostre
krawędzie katedry
zaplątane w ślimaki schodów

drewno skrzypi w zmroku letniego wieczoru
a świerkowy zagajnik wyrasta na blaszanym balkonie
obok donicy z żółknącym fiskusem
jeszcze można zobaczyć
dotknąć
schwycić
wirujący liść
zanim zamknie się brama
a drzewa zarosną odległe wieże

Artur Rogalski

sobota, 8 lutego 2014

W ziemi niczyjej - Milan Rúfus



W ziemi niczyjej

  Przekład z języka słowackiego – Robert Konca

Boli mnie wiersz, bracie mój. Boli mnie.
Galernicze milczenie w nim się rozlega i boli.

I czas, czas i świerszcz w zegarze...


A na zewnątrz tęsknota spada jak gwiazdy na stodoły,
na puste, Bogiem wyludnione słowa.


I dalej cofasz się w ziemi niczyjej.
Z powodu ciszy, ciszy, w której nie dudni

słowo, to wydrążone człowiecze szczudło.




Milan Rúfus


sobota, 25 stycznia 2014

List otwarty Jurija Andruchowycza



Drodzy przyjaciele, a przede wszystkim zagraniczni dziennikarze i redaktorzy,

w ostatnich dniach dostaję od Was wiele listów z prośbami o opisanie aktualnej sytuacji w Kijowie i na całej Ukrainie, wyrażenie opinii na temat tego, co się dzieje i przedstawienia wizji najbliższej choćby przyszłości. Ponieważ nawet fizycznie nie jestem w stanie napisać dla każdego z Waszych czasopism z osobna obszernego artykułu analitycznego, postanowiłem przygotować ten krótki list, którym każdy z Was może się posłużyć w zależności od swoich potrzeb.

Najważniejsze rzeczy, o których chcę Wam powiedzieć, są następujące. W ciągu niespełna czterech lat swoich rządów reżim pana Janukowycza doprowadził kraj i społeczeństwo do skrajnego napięcia. Co gorsza – sam siebie wepchnął w ślepy zaułek, w którym musi utrzymać się u władzy na zawsze i wszelkimi sposobami. Inaczej czeka go surowa kara za przestępstwa kryminalne. Rozmiary kradzieży i uzurpacji przekraczają najśmielsze wyobrażenia o ludzkiej zachłanności.
 

Jedyną odpowiedzią, której ten reżim trzeci już miesiąc używa wobec pokojowych protestów, jest przemoc, w dodatku eskalująca, w dodatku „kombinowana”: ataki policyjnych oddziałów specjalnych na Majdan są połączone z indywidualnym prześladowaniem opozycyjnych aktywistów i zwykłych uczestników akcji protestacyjnych (śledzenie, pobicia, palenie samochodów, domów, wdzieranie się do mieszkań, aresztowania, taśmociąg procesów sądowych). Kluczowe słowo to zastraszanie.
 

 Ponieważ to nie działa i protesty stają się coraz bardziej masowe, represje ze strony władzy są coraz bardziej brutalne. „Podstawę prawną” stworzono dla nich 16 stycznia, kiedy całkowicie zależni od prezydenta deputowani, łamiąc wszystkie możliwe zasady regulaminu, porządku obrad, procedury głosowania i wreszcie Konstytucji, ręcznie (!), w ciągu kilku minut (!) przyjęli cały szereg zmian prawnych, które w istocie wprowadziły w kraju dyktaturę i stan wyjątkowy nawet bez jego ogłaszania. Na przykład ja, pisząc i rozpowszechniając te słowa, już podpadam pod kilka artykułów kodeksu karnego za różne „oszczerstwa”, „podżeganie” itp. Krótko mówiąc, jeśli uznać te „prawa”, to należy przyjąć, że na Ukrainie zakazane jest wszystko, co nie jest dozwolone przez władzę. A władza zezwala tylko na jedno: ukorzenie się przed nią.
 

 Nie godząc się z takimi „prawami”, ukraińskie społeczeństwo 19 stycznia kolejny już raz masowo wystąpiło w obronie swojej przyszłości. Dziś w telewizyjnych wiadomościach, w migawkach z Kijowa, możecie zobaczyć protestujących w różnego rodzaju hełmach i maskach na twarzach, czasem z drewnianymi kijkami w rękach. Nie wierzcie, że to jacyś „ekstremiści”, „prowokatorzy” czy „prawicowi radykałowie”. Ja i moi przyjaciele też wychodzimy teraz na manifestacje z tego rodzaju ekwipunkiem. W tym sensie „ekstremistami” jesteśmy dziś ja, moja żona, córka, nasi przyjaciele. Nie mamy wyjścia: chronimy życie i zdrowie własne i naszych bliskich. Strzelają do nas żołnierze policyjnych oddziałów specjalnych, ich snajperzy zabijają naszych przyjaciół. Liczba protestujących, zabitych tylko w okolicy siedziby rządu w ciągu ostatnich dwóch dni, według różnych danych sięga 5-7 osób. Liczba tych, którzy w całym Kijowie przepadli bez wieści, sięga dziesiątków ludzi.

Nie możemy zakończyć protestów, bo to będzie znaczyło, że godzimy się na kraj w postaci dożywotniego więzienia. Młode pokolenie Ukraińców, którzy wyrośli i dojrzeli w epoce postradzieckiej, organicznie odrzuca wszelką dyktaturę. Jeśli dyktatura zwycięży, Europa musi liczyć się z perspektywą pojawienia się Korei Północnej na swojej wschodniej granicy i, według różnych szacunków, z 5 do 10 milionów uchodźców. Nie chcę Was straszyć. Ta rewolucja jest rewolucją młodych. Swoją niewypowiedzianą wojnę władza toczy przede wszystkim przeciwko nim.

Z zapadnięciem zmroku po Kijowie zaczynają krążyć nieznane ugrupowania jakichś „ludzi po cywilnemu”, którzy wyłapują przede wszystkim młodych, szczególnie z symbolami Majdanu i Unii Europejskiej. Porywają ich, wywożą do lasu, gdzie rozbierają i katują na trzaskającym mrozie. Dziwnym trafem ofiarami takich porwań najczęściej padają młodzi artyści – aktorzy, malarze, poeci. Powstaje wrażenie, że do kraju wpuszczono jakieś „szwadrony śmierci”, których zadaniem jest zniszczenie wszystkiego, co najlepsze.

Jeszcze jeden charakterystyczny szczegół: w kijowskich szpitalach siły policyjne urządzają zasadzki na rannych protestujących, wyłapują ich tam i (powtarzam: rannych!) wywożą na przesłuchania w nieznanym kierunku. Szukanie pomocy w szpitalu stało się skrajnie niebezpieczne nawet dla przypadkowych przechodniów, trafionych przypadkowym odłamkiem z policyjnego granatu. Lekarze tylko rozkładają ręce i oddają pacjentów w ręce tzw. „obrońców prawa”.

Podsumowując: na Ukrainie z pełną siłą trwa zbrodnia przeciwko ludzkości, za którą odpowiedzialna jest obecna władza. Jeśli w tej sytuacji rzeczywiście istnieją jacyś ekstremiści, to jest to najwyższe kierownictwo kraju.  Teraz w kwestii dwóch Waszych tradycyjnie najtrudniejszych dla mnie pytań: nie wiem, co będzie dalej, podobnie jak nie wiem, co możecie dziś dla nas zrobić. Ale możecie w miarę możliwości i kontaktów rozpowszechniać ten mój list. I jeszcze – współczuć nam. Myślcie o nas.

I tak zwyciężymy, nieważne, jak oni będą się wściekać. Europejskich wartości wolnego i sprawiedliwego społeczeństwa naród Ukrainy broni już dziś – bez przesady – własną krwią. Mam nadzieję, że to docenicie.


Jurij Andruchowycz

sobota, 18 stycznia 2014

Wgryzanie


Wernisaż odbył się w Artpub Galeria w piątek 17.01.2014 o godzinie 20:30.

Prace można jeszcze oglądać online przez dwa tygodnie na wystawie głównej pod adresem:  http://artpubgaleria.blogspot.com/.

Tym razem zaprezentowano wystawę malarsko - poetycką 'Wgryzanie'
Malarstwo - Iza Staręga, poezja Maria Kryńska-Szostak

Iza Staręga - urodzona 18 maja 1964 r. w Warszawie. Absolwentka Instytutu Sztuki Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie. W roku 1991 uzyskała dyplom w pracowni malarstwa profesora Mariana Stelmasika. Wiele lat pracowała z młodzieżą jako nauczyciel sztuki. Stypendystka Prezydenta Miasta Siedlce w 2004 i 2008 roku, oraz Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w 2007 roku. Mieszka i pracuje w Siedlcach. Iza ma na swoim dorobku liczne wystawy indywidualne i zbiorowe.


MARIA KRYŃSKA-SZOSTAK - (1968) – autorka dwóch zeszytów poetyckich: 'Prawda ciebie kocha, (1991) i 'Kształt chwili schwytanej' (1998). Dwukrotna laureatka Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego Człowiek-Dobro-Piękno (1994 i 2008). Publikowała w 'Sycynie', 'Krzywym Kole Literatury', Kwartalniku Kulturalnym 'Kozirynek', 'Siedleckim Nieregularniku Literackim', a ostatnio w antologii 'Rzeki epizodyczne'. Zamieszkuje Oniryczną Wschodnią Polskę. W wolnym czasie tworzy legendę nieformalnej grupy literacko-artystycznej Mustango. Prywatnie naiwna, bo wierzy mitom, snom i archetypom.

sobota, 4 stycznia 2014

Twórczość Stefana Żeromskiego i innych modernistów w świetle współczesnej teorii filmu - wykład



Towarzystwo Literackie im. Adama Mickiewicza – Oddział Siedlecki, Instytut Filologii Polskiej i Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach zapraszają na spotkanie, które odbędzie się w budynku Wydziału Humanistycznego
(Siedlce, ul. Żytnia 39, s. 1.7) we wtorek 14 stycznia  2014 r. o godz. 16.00.
           


Prof. dr hab. Marek Pąkciński
(Instytut Badań Literackich PAN w Warszawie)
wygłosi wykład pt.


Twórczość Stefana Żeromskiego i innych modernistów
 w świetle współczesnej teorii filmu


Sekretarz Oddziału Siedleckiego
Towarzystwa Literackiego
im. Adama Mickiewicza

Dr Marzena Kryszczuk

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka