piątek, 14 grudnia 2012

Toca w DeCoterii




Magdalena Gałkowska czyta fragmenty nowego zbioru poezji (fot. Krzysztof Mich)

      W dniu 8 grudnia 2012 roku w zacnym, warszawskim lokalu DeCoteria przy ul. Ząbkowskiej 16, odbyła się kolejna impreza w ramach Praskiego Slalomu Poetyckiego – zawodów należących do cyklu Pucharu Świata.
    W roli głównej wystąpiła Magdalena Gałkowska, która przybyła z Poznania pokrytym lodem pociągiem Regio-Express, aby zaprezentować swój następny – po debiutanckiej Fabryce tanich butów – tomik poetycki pt.  Toca.
Przytulne wnętrze DeCoterii (fot. Krzysztof Mich)


  Przytulne wnętrze DeCoterii wypełniło się szczelnie, czego należało się spodziewać, skoro było to dopiero drugie publiczne czytanie księgi Toca. Przybyła też liczna delegacja ze Wschodu : Iwona, Maria, niżej podpisany, a także Joanna i Tomasz, którzy zatoczyli taki krąg, że przybyli z Zachodu.


Paweł Łęczuk i Magda Gałkowska w praskim epicentrum słów. (fot. Krzysztof Mich)
       Spotkanie z Poetką przebiegło w luźnej i przyjaznej atmosferze, bez zbędnego zadęcia, które często pęcznieje przy takich okazjach. Dobry klimat był sporą zasługą prowadzącego spotkanie Pawła Łęczuka, który poprzez swobodny dialog z Autorką, wprowadził gości w Jej poetycką czasoprzestrzeń. Surowe, precyzyjne frazy Magdy tworzyły niepokojącą harmonię ze znakomitymi zdjęciami dawnej i współczesnej Pragi, zdobiącymi ściany DeCoterii. Ich autor – Krzysztof Mich – również był obecny na spotkaniu. Miałem zaszczyt wypalić z nim kilka papierosów, porozmawiać o Pradze i o prymitywizmie władzy każdego szczebla.
Niech burzy krew rubinowe greckie wino - nagroda w TJW. 
Goście (fot.Krzysztof Mich)

Z innych wydarzeń należy jeszcze odnotować prezentację XII numeru Kwartalnika Kulturalnego Kozirynek (znowu Wschód !), który spotkał się z dużym zainteresowaniem publiczności, a także mały incydent między ludźmi Wschodu, którego źródłem był patriotyzm lokalny i omamy słuchowe, a który omal nie przerodził się w stare, dobre mordobicie (wszak byliśmy na Pradze).
Rozkład jazdy Robert recytuje z pamięci. (fot. Krzysztof Mich)
        Reasumując – było dobrze. Nawet niżej podpisany samotnik czuł się szczęśliwy, do tego stopnia, że wystąpił z krótkim programem artystycznym, obejmującym czytanie fragmentów z Rozkładu Jazdy Pociągów oraz starannie ukrywanego wcześniej wiersza dedykowanego Magdalenie.

                                                                              Robert Konca

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka