niedziela, 27 maja 2012

Samsara - Robert Konca

Kiedy medytowałem pod Lodowym Szczytem,
z przełęczy zeszło do mnie
moje poranione ciało.

Byłem wodą w naczyniu
i jednocześnie mgłą,
która z niego uleciała;
czułem zastygłe w gardle
słone frazy krwi,
obliczając z zimną precyzją
wektory łez na policzku.

Musiał być chyba tam ktoś trzeci,
bo czy jest możliwe,
że wziąłem na ręce
swoje stygnące ciało
i zaniosłem nad brzeg strumienia,
a potem wrzuciłem w rozpędzone fale
przeświadczony,
że było tak już nieraz,
i jeszcze się zdarzy...

Widziałem, że w wirujących kroplach
połyskuje substrat świata.

Mogłem ze spokojem
zamknąć oczy.

Robert Konca

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka