poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Wiersz dla Marty - Robert Konca

Na tej fotografii uśmiechamy się
przytuleni i nieco bezradni
wobec bliskości.

W tle widać góry,
dalej niebo
i wreszcie właściwe tło.

Wcześniej rozbłysła nasza noc
na wysokim balkonie hotelu.
Być może ktoś robił zdjęcia z góry
do kosmicznej kroniki namiętności;
aż w wiązce promieniowania tła
negatywy naszych ciał
utworzyły jedną postać,
która nie była Tobą ani mną.

Wtedy tło nie spieszyło się
ze zmianą dekoracji.
A przecież mogło nas pochłonąć
zanim chwyciliśmy się za ręce,
by z głębi pękniętej perspektywy
wydostać się na pierwszy plan;
albo później – na drugim planie,
gdy jeszcze tęskniliśmy za sobą,
a satelity czerwieniły się w mroku
przenosząc nasze myśli.
Mieliśmy siebie.

Teraz tło ma nas.

Robert Konca

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka