sobota, 29 stycznia 2011

FUGA VI CENTRUM/centrum - Artur Rogalski

Robertowi w odpowiedzi na „Schron”

Wielkie Centrum - nieograniczone
kosmologium
Małe Centra - bezdenne studnie
podziemne schrony

żyjemy w pierwszym
do drugich czasem uciekamy
spoglądając przez świetliki
na rozpięte pomiędzy dniem i nocą
sznury dzikich gęsi
(na których można suszyć czyste myśli
i przyczepiać do nieba galaktyki)

*

lecz ostatnio
stada ptaków
coraz częściej giną
w jednej chwili uderzają o ziemię
niczym zestrzelone eskadry
samolotów

pokrywają planetę
miękkim puchem
jakby chciały osłonić nas
przed groźnym nieznanym

mimo to
ludzie udają że bunkry
są już niepotrzebne
obudowują je bezruchem
metalicznych murów
klatką Faradaya
odporną na słowa i sny

*

mijałem niedawno miejsce
gdzie kiedyś
stał jeden z naszych schronów

dziś - labirynt z błyszczących cegieł

próżnią korytarzy
przemyka się groza
ukrywa oblicze
za wykrzywioną uśmiechem
i pomazaną rumieńcem
maską młodej dziewczyny
a przez wycięte z plakatu ciało
prześwituje kościotrup
opleciony wieńcem
z ciał martwych gołębi

niedziela, 23 stycznia 2011

Mustangi, symbol Dzikiego Zachodu

"Federalne Biuro Gospodarowania Ziemią szacuje, że w USA żyje obecnie blisko 69 tysięcy dzikich koni - trzy razy więcej niż w 1971 r. Populacja tych zwierząt rośnie mimo sukcesywnie urządzanych obław i zamykania złapanych sztuk w państwowych zagrodach. Niestety, władze stanu Wyoming znalazły nowe rozwiązanie problemu. W przyszłym roku zamierzają uruchomić pierwszą końską rzeźnię."

(McKay Coppins, "Newsweek", nr53/2010)

sobota, 22 stycznia 2011

O poezji Izabeli Filipek i Roberta Koncy - Z.T. Łączkowski

Zeskanowane strony można powiększyć poprzez kliknięcie w obrazek.







Kozirynek, nr 1/2007

KORA - Dariusz Adamowski

Marcie

Odmierzasz tę zimę milionem pokłonów
wokół każdego płatka śniegu. Raz za razem
ziemia dotyka czoła, popiół dotyka ziemi.
Kolana unoszą twój ciężar i chwilę potem
się uginają. Ktoś wciąż powtarza, że nie ma
w tym sensu. Milion razy w drgnieniu kryształków
na wietrze słyszysz westchnienie, jęk zawodu.

Kibice opuszczają stadiony. Rodzice nie potrafią już
kochać dzieci. Psy nie przychodzą po jałmużnę.
Muzyka cichnie. Pisarze przestają pisać swe powieści
na przedostatnim zdaniu i wyrzucają je na śmieci.
Telewizja podaje wiadomość, że łączność zerwała się
tuż po starcie. Marzec zamienia się w styczeń.
Luty marzy o wiośnie. Kwiecień zawraca w pół drogi.
Marzec śnieży. Jaśniej i jaśniej.

Dariusz Adamowski

opublikowane również na literackie.pl

Ulęgałki - Maria Kryńska-Szostak

a kiedy dane mi zostały doświadczenia
przesiałam je przez sito
rozpoznałam które są dobre a które złe

jedne krążą wolne niesione wiatrem
drugie trzymam złapane w sieć
przebieram w ulęgałkach

Maria Kryńska-Szostak

środa, 19 stycznia 2011

Auto da fé - Robert Konca

płomień wedrze się do środka w ciemność
i swą iskrą odnajdzie w mroku
myśl po myśli i wszystkie spali
a w tajemnicy nie wiadomo kiedy
cicho spłonie to co niepojęte
i w żywym dymie ujdzie gdzieś wysoko
i stanie się nagle zrozumiałe...
a gdy zostanie tylko popiół,
mojego serca strzępy lotne –
niech spoza horyzontu przyjdzie
wiatr i wskaże im drogę

Robert Konca

wtorek, 18 stycznia 2011

Widziany… - Robert Konca

…zanim zniknął
Wymyślał sobie miejsca
Przyjaciół
Nazwiska

Czy był rośliną
Zdolną do refleksji
Czy protagonistą antycznej tragedii
Pytał siebie
Dopóki jego wewnętrzna mowa
Nie upodobniła się do industrialnej muzyki

Widziany
Jak widziane są chmury
Przez zamyślonych pielgrzymów
Spieszących się nie wiadomo dokąd
I nie przywiązujących żadnej wagi
Do tego co widzialne

Tak on
Zanim zniknął
Był widziany
Przez siebie

Robert Konca

sobota, 15 stycznia 2011

Wgryzanie - Maria Kryńska-Szostak

żurawinowy smak
miażdżonej
czerwieni

na pękniętej wardze
sól ziemnego orzeszka
wgryza się w mantrę

potem gęsty smak ziemi
kładę na język

miłości
bledszej od mate


Maria Kryńska-Szostak

środa, 12 stycznia 2011

/1993/ - Robert Konca

jest we mnie dziedzictwo wszystkich pokoleń
niekończąca się wędrówka przez pustynię
jest we mnie walka o ogień
Chrystus Kopernik i Hitler
chęć mordowania i zbawiania
uzupełniają się wzajemnie
próbuję to ignorować
ale to jest
coraz bardziej naturalne
coraz bardziej moje
czuję to w każdej refleksji
dźwigam w każdym geście
jest rok tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty trzeci
i ta wiedza jak pięść wepchnięta do ust

Robert Konca

z tomu "Herezje", Siedlce 1996

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka