wtorek, 27 grudnia 2011

Trzej Królowie i astronomia

Pocztówka autorstwa A. Soblewskiego "Wesołych Świąt" wydana nakładem "Wydawnictwa Salonu Malarzy Polskich w Krakowie", seria 404, nr 37. Druk, ok. 1916 r., wysłana 19 XII 1916 r. z Krasiczyna na front, do polskiego żołnierza służącego w 24 austriackim pułku artylerii.
Pocztówka pochodzi z prywatnych zbiorów Artura Rogalskiego. Została również przez niego przygotowana graficznie do publikacji.

sobota, 24 grudnia 2011

Człowiek-poemat - Robert Konca

znikamy z horyzontu zdarzeń
jeden po drugim

zostaje po nas
sztafeta wspomnień
przenoszonych w coraz bardziej
homeopatycznych roztworach
z pamięci do pamięci

idąc na kolejny pogrzeb
myślę o nieśmiertelności sztuki

kiedy rzeźbie ze starości
odpadają ręce
nie grzebiemy jej w ziemi

kiedy czytamy Iliadę
nikt z nas przecież nie pamięta
jak wyglądał Homer

powtarzając pogrzebowe mantry
szukam zaklęcia
które odwróciłoby czas
byśmy zdążyli stać się poezją
muzyką, obrazem

grudka ziemi z wieka trumny
wróciłaby do dłoni

ten wiersz
zgłoska po zgłosce
wycofałby się
za horyzont ekspresji

materia
zwolniłaby uścisk
porwana przez wyższą częstotliwość

aż stalibyśmy się elegią
wędrującą wśród gwiazd
źródłem archiwalnych metafor
mitycznej już wówczas śmierci

Robert Konca

poniedziałek, 19 grudnia 2011

FUGA II WAŻKI - Artur Rogalski

dywizjon ważek
z szelestem odrywa się od ziemi
to ostatni start
bo żyją krótko

ile
nie chce mi się sprawdzać
ale na pewno krótko
tak jak my

a my jak one
o zmierzchu
wylatujemy ponad dachy

nie wierzysz?

uwięzione w mazi
powietrze zawsze utoruje sobie drogę
powrotną do źródła
każdy kształt ostatecznie nabierze wymiarów
uniwersalnej przejrzystości

*

dziś ostatni lot dywizjonu ważek

umykają czarne robaki
gęstych uczynków
stadko dusz chrzęści
skrzydełkami
a świetliki jak anioły
iluminują drogę

Artur Rogalski

środa, 14 grudnia 2011

ODN balladowo!

16 grudnia w Sali Białej MOK w Siedlcach odbędzie się Koncert Jubileuszowy Orkiestry Dni Naszych - "20 lat balladowo". Zapraszamy.

czwartek, 8 grudnia 2011

Abiectum (5) - Karol Samsel

nadszedł czas łamliwości.
jeśli dziś lub jutro ostrożnie
dotkniesz styliska siekiery,
nie dotkniesz styliska, ale

pękającego ościenia. nikt
nie podpowie ci, czemu
na dnie starorzecza osad
zmienił się w proszek,

dlaczego ciało skręcone
w sennik nie znalazło
swojego miejsca pod
ziemią. to ty jesteś

galernikiem: kochasz,
ekshumujesz, żywisz
i dajesz nadzieję. jeśli
zatrzyma cię oko,

wyłupisz je gałązką.
jeśli wstrzyma skóra,
przebijesz ją żaglem.

3.12.2011

Karol Samsel

poniedziałek, 26 września 2011

BAJKA - Dariusz Adamowski

Gdzie jest miejsce na wiersz? Nie zapiszemy
białych kartek. I stanie się zima. Chłód
dotknie tkanek i utka sieć z wszystkiego co żyło.
Połączy ściętą krew ssaka i martwe oko ryby
w jeden collage.

Rozjarzy się, co było ciemne
i już nie zgaśnie. Utonie, co miało się unosić.
Wyblaknie, co było zapisane.

Natchnienie jest jak oddech na mrozie. Dusza
ptaka odlatująca do zimnych krajów.

Dariusz Adamowski

sobota, 24 września 2011

Clarum - Maria Kryńska-Szostak

W kościele na Tyńcu
oświetlona
ikona Chrystusa

skupiona myśl wszechświata

zaraz przyjdą mnisi
zamknę oczy na śpiew

kompleta

Maria Kryńska-Szostak

środa, 31 sierpnia 2011

List do Roberta Koncy - Leszek Węgłowski

Robercie pytasz w całej swej tymczasowości
Kiedy samotność tnie człowieka po kawałku
"Dlaczego Bóg stworzył człowieka niepewnym"
To co proste może się wydawać najtrudniejszym z zadań
Pozwól lustrom w kryształ się przemienić
Chociaż wojna stale w nas odrasta a pęknięte serce
Rzucone miedzy miłości na które brakuje odwagi
Tak naprawdę kim jesteśmy i czego chcemy od życia?
Wszystko jest w zasięgu ręki choć nieosiągalne
Nie wiadomo co przyniesie los w niepewnej godzinie
Choć przejrzystość niejednemu z nas utrwaliła się
w karze i winie

Leszek Wegłowski, 2003

wtorek, 30 sierpnia 2011

Pajęcze związki - Alina Joanna Wiśniewska

Dla T.

I teraz można wołać w siebie
jak w otwarte okna
można wrastać w siebie
jak drzewa w drzewa
wylatywać z szybkiego pociągu
i ganiać się z ptakami
nad otwartym polem zbóż

miłość zawsze była
i łączyła nas nitką pajęczą
miłość zawsze była
aż tęsknoty zbiegły się nasze gwiazdy

piątek, 26 sierpnia 2011

Sawanna - Alina Joanna Wiśniewska

Myślę, wciąż myślę
jak przestać być sobą
i chociaż guziki w koszuli zapinać
o jedną dziurkę w dół

A w nocy goni mnie Sawanna
z lewej i z prawej
cienie wielkich słoni
dopadają
dopadają
przez chwilę prawdziwe
a potem pluszowe
nadmuchane różowe

Z otwartych okien
sypie się puder dni
koniec lata
i wszystko przekwitło
co było to zgniło

A w nocy gonią mnie drzewa
i padają na pysk
A.....a gonią mnie ryby
żeby je pogłaskać

A nad ranem Sawanna jest we mnie jak tęcza
krokodyle zjadają moje ręce
antylopy tratują
a o świcie
wszystkie zwierzęta parują na słońcu

Alina Joanna Wiśniewska, 1993

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Usta w piachu - Alina Joanna Wiśniewska

Filiżanki z porcelany cienkiej jak płatek maku
w środku słodka mięta nalana z wysokości
na dnie wiecznie uśmiechnięta twarz ślicznej Japonki

Dziewczyno jak Ty pijesz herbatę
mógłbym patrzeć na to godzinami
zawsze dużo mówił
a potem zniknął
nie umarł tylko słuch po nim zaginął

To było w pewnym mieście na wschodzie
w zimowe zasypane śniegiem dni
gdzie w oknach kolorowe motyle
a ciało wypełnia kościelny dzwon

Nie raz mieliśmy szkło w ustach
jakbyśmy kolację zagryzali szklanym talerzykiem

Był jeszcze inny smak
pustyni i gorącego wiatru
Kiedy herbata jest wypita do samego końca
Usta przykrywa piach, wypełnia je po brzegi

I jeszcze jeden ostatni błysk w myśli
która znika tam gdzie się pojawiła
przykryta pomarszczonym dnem spokojnego morza

czerwiec 2010, Alina Joanna Wiśniewska

sobota, 20 sierpnia 2011

Gwiazdy do jedzenia - Alina Joanna Wiśniewska

Drogi mlecznej dzisiaj nie ma
Dziergasz z serwetki papierowe serca
Potem zgniatasz je w kulkę
Będzie ognisko?

Zanim przychodzi odpowiedź
rozwiewam się z niewidocznym pyłem

Przez chwilę rozumiem wszystko
Nawet to o czym szczekają psy

Dłonie zamieniają się w czarne lotki
Unoszę się jeszcze wyżej
Gnana niewidzialną siłą

Spadam
Na świeżo zaorane pola
Grudy wyciskają tu na ciele
Swoje ziemskie ślady

Przez chwilę jeszcze słyszę śpiew kosmosu

Z piersi kapie mleko
Zwyczajnej miłości
Jedynej jaką znam

A w oddali siedzi długi rząd kobiet
Obierających kosz codziennych kartofli.

17 sierpnia 2011
Alina Joanna Wiśniewska

środa, 17 sierpnia 2011

*** - Alina Joanna Wiśniewska

Co zrobię z miłością nigdy nie wyznaną?
Utulę w hamaku jak płaczące dziecko
Dodam różu, uzdrawiających mocy
Musnę pawim piórkiem

Daje ci to żebyś odszedł
Jak w starożytnym rytuale
Składania ofiar z ludzi
By odeszła szarańcza
Morowe powietrze
Suchy wiatr

Składam ofiarę z pawiego piórka
żebyś odszedł

Ptasi puch wędruje wokół brwi
I jednodniowego zarostu
Kiedy trzaska w jego rękach biała sukienka
Wiem, ze czasu jest coraz mniej do stracenia

Alina Joanna Wiśniewska

niedziela, 7 sierpnia 2011

Stephen Hawking - Robert Konca

ten sparaliżowany facet na wózku
nie posiada muskułów Atlasa
a obejmuje umysłem wszechświat

przygląda mu się z każdej strony
z każdego teraz i kiedyś
jakby nagle odnalazł go w dłoni
i przypomniał sobie
że stał się prawdopodobieństwem Hawkinga
w chwili objawienia się pierwszego atomu

na syntezatorze mowy
komponuje melodię kosmologii
a polifoniczne ballady o świetle i czasie
niczym fugi Bacha
przenoszą słuchaczy do hiperprzestrzeni

kiedy opowiada o czarnej dziurze
wyobrażam sobie
jak odjeżdża swoim wehikułem
ku centrum galaktyki
i znika za horyzontem zdarzeń
po czym wyłania się z powrotem
w Trinity Hall
z oddechem innego świata
skroplonym na szkłach okularów

podważając aksjomaty równań
z czułością wprowadza nową niewiadomą
natchniony promieniowaniem tła
jak stary mistrz poezji
który hartuje ostrza metafor
w sekretnej pustce pomiędzy słowami

Robert Konca

środa, 3 sierpnia 2011

Pajączek mistrza Paderewskiego - Artur Rogalski

bywają chwile
kiedy
w zakamarkach życia
dochodzą do nas
echa
muzyki sfer niebieskich

zaciekawieni
staramy się dotrzeć
do niepojętego źródła dźwięków

powoli
na nitce marzeń
przyczepionej do błękitnej kuli
cal po calu
w otchłań światła

kiedy pajęczynka dobiega kresu
przygotowujemy się do skoku w niewiadome
wierząc że jesteśmy bardzo blisko
niewidzialnych dłoni

za moment spojrzenia płynnych
trójwymiarowych źrenic
i wybuchających słońc
połączą się
w kosmicznej etiudzie tercjowej

lecz na ułamek sekundy
przed objawieniem tajemnicy utworu
On kończy grę
wychodzi z galaktyki
i wyjeżdża

na krótko
tylko kilka milionów lat świetlnych
mały odpoczynek
po wyczerpującym szkicowaniu
modelu nowego wszechświata

kiedy wraca nas już nie ma

tęskni
zdziwiony nieobecnością
przecież tak niewiele czasu minęło
zdążył polubić
mikroskopijnych obserwatorów
chciałby znów poczuć
maleńki zachwyt

aby ich zwabić
każdego wieczoru
gra etiudę tercjową
w pustą bezdenną otchłań nieba

jednak
bezlitosna pokojówka
już wymiotła
naszą codzienność
z tego zakątka kosmosu

***

zapaliłem świecę i usiadłem do fortepianu
w czasie mej gry
z sufitu spuściło się na wieko fortepianu
coś w rodzaju srebrzystej niteczki
tak długo jak grałem ów utwór
mały pajączek tkwił spokojnie na swej lince
po pewnym czasie zdołałem nawet zobaczyć jego oczy
błyszczące jak maleńkie świecące diamenciki*

__________________
I.J.Paderewski, Pamiętniki

za "Kozirynek" nr XI/2010

piątek, 15 lipca 2011

przekrzykując Adriano Celentano - Wojciech Szmigoń

miejscy artyści śmierdzą
chodnikami pełnymi psich odchodów
i kurew narożnych
a krzyki Mersjasza unoszą się pomiędzy nimi
gdy pod zapoconą pachą niosę tanie kwiaty
z fabryki idę do ciebie podwórkami
ptaki wyblakłe wypijają całe jasne piwo dnia
w zakamarkach szaletowych posiadłości
mijam celebrytów ogarniętych karczemną paniką
w nieruchomej tafli jeziora lśnią ogony ryb
zamiast pytać o ciemną materię
zadaję pytania o nieistotną lekkość bytu
pociąg pragnień jedzie znowu do tyłu
więc rozbierz się dla mnie powoli
i długo czytaj swoje grzeszne wiersze
niech cię zobaczę szczęśliwą w czarnym staniku
z fabryki idę szybko długie kroki stawiam
przez okna wchodzę niesiony wiatrem
w kominie śpi czerwony język pana mikołaja
drewniane łóżko już skrzypi pod nami
gdy rozplatasz błyskawiczne zamki
jeszcze raz w porzuconych płachtach krzyku
gasną w nas ostatnie wilgotne skrawki
a ty wciąż tańczysz w czarnym staniku
podlewam róże i śpiewam la la la...
przekrzykując Adriano Celentano

Wojciech Szmigoń


za Kozirynek, nr XI/2010

wtorek, 12 lipca 2011

Leszek - Karol Samsel

Co z nami będzie, Leszku? – Folia na chodniku
powoli matowieje w żółcień lub w elegię.
Niedorzeczność znad rzeczy: modlitewnik, grzebień;
wszystko śpiewa psalm stopni, hymn do celowników.

Zostawiono nas samych, twardych od miłości,
jeżeli umrze z nami, zanim nas rozbiorą,
zasypią łzą pryszniców, oddadzą upiorom,
Leszku, co im zwrócimy, kochając najprościej?

Na tamtym zdjęciu stoisz jeszcze w środku gestu,
popołudnie w Radomiu, kawiarnia „Zimowa”,
masz w sobie coś z wilczycy, obumierasz w przestrzeń,

ocean na twych rękach – lepkość wyładowań.
Boję się śmierci, Leszku, chyba nie czas jeszcze,
by wyjąć nas spod ziemi. By tobą całować.

Leszek Pieczyński (1947 - 19 V 1990), cmentarz parafialny w Ostrołęce.

(Dormitoria, 2011)
Karol Samsel

Opublikowany na stronie Artpub Kultura.

środa, 29 czerwca 2011

Tako rzecze Google* - Wojciech Szmigoń

Bóg umarł
w praoceanie
modyfikowanego węgla
zawiesimy nowe
amarantowe niebo
dla każdego
jego własna część
szukaj
tam gdzie
gada głowa bez ust
masturbuje dłoń bez tułowia
operacja plastyczna waginy
to dopełnienie
kanonu piękna poezji
ponad tresowanymi demiurgami
na żywo
odgłosy konających ofiar
w przenośnych odbiornikach
zaklinanych bodźcami
popatrz jak zwinne są małpy
Fryderyku

* wyszukiwarka internetowa stworzona pod koniec XX wieku

Wojciech Szmigoń

za Kozirynek, nr XI/2010

niedziela, 26 czerwca 2011

*** - Iza Staręga

Rok świetlny - Robert Konca

Rok minąłby prawie niezauważalnie,
gdyby nie mgławica zmęczenia
na twarzy. Myślę jednak,
że to efekt ruchu po orbicie
wytyczonej przez jakiegoś szaleńca :
przez światło i ciemność,
bez przystani w półcieniu.

Słabną chęci bycia kimś
i bycia nikim. Samobójstwo
to tylko otwarcie drzwi
do następnego labiryntu,
a tam może już nie być Ciebie.
Cieszę się, że jesteś, mimo że dziś
muszę zamknąć oczy aby Cię zobaczyć.

Robert Konca

piątek, 24 czerwca 2011

*** - Robert Konca

nigdy niczego nie doprowadzę do końca
nigdy mój umysł się nie wypali
do ostatniej myśli, całego serca
nie zdążę wykruszyć na bezpieczną dłoń
tej, którą kocham

tak dużo tutaj pozostanie,
tyle klocków mających gdzieś swoje miejsce
do którego nie zdążę ich zanieść;
zostawię domy bez ścian,
wołanie bez pomocy,
prawdziwe imię mojej tęsknoty
poznają dopiero dwaj ignoranci :
podziemny robak i widmo które sądzi

Robert Konca

niedziela, 19 czerwca 2011

Dopełnienia - Maria Kryńska-Szostak

w kadrze okna
ciemne pasmo chmur

z białym, pierzastym obłokiem
fatimskich gołębi

ujęcia dopełnia
odwrócony obraz

kuchenny parapet
z gniazdem przymierza

papuga wysiaduje jajo
z apokaliptycznej mary

wypiskli się nowe

wyfrunie z arki
gdy wody opadną

u stóp dziewicy wąż
w ogrodowej altanie

snuje swą opowieść

Maria Kryńska-Szostak
(przed pełnią księżyca, 19-20 marca 2011)

sobota, 11 czerwca 2011

Orfeusz i Eurydyka - Maria Kryńska-Szostak

biesłański wrzesień
smoleński kwiecień
japońska wiosna

nagła jak tsunami
bezradna jak filozofia
Temida i medycyna

leż cicho Eurydyko
chemioterapia jest jak muzyka
sączy się wolno w twoje ciało

wąż zmienia skórę

Orfeusz nie patrzy
by nie stracić cię
z oczu

Maria Kryńska-Szostak

czwartek, 2 czerwca 2011

Oprawa - Maria Kryńska-Szostak

Malina kazał zabić kurę
nie gołą ręką
nie wymyślaj scenariuszy
na podwórku (Małgorzata Południak, Zależności)


wyjęła z wiadra rybę
i cięła żywcem
nikt jej nie powiedział
by ogłuszyć
nie pisnęła

na cierniową koronę
wielkiego posągu
nałożyli drugą złotą
chcieli mieć króla
nie przemówił

Maria Kryńska-Szostak

wtorek, 26 kwietnia 2011

Kartka - Maria Kryńska-Szostak

rzuciła się wpław przez pustynię
całkiem realnie odczuwała słowo: rzeka
jak ślad węża, podążać za nim znaczy znaleźć
źródło ukryte, wypędzonych z raju, przystań
dokonać wyboru, nie wybierać wcale
znaleźć płatek, ziarno, czy zapach igliwia
jest odwodniona jak kartka: pisz

Maria Kryńska-Szostak

piątek, 22 kwietnia 2011

Pocztówka z Kerali - Dariusz Adamowski

Przyglądam się dzisiaj piaskowym krabom,
które wystawiają z norek oczy na szpilkach i
cztery odnóża gotowe nieść kruche ciało po plaży
w poszukiwaniu reszek i szczątków. Taka krabia robota,

ale nikt tu nie narzeka. Rybacy wypływają przed świtem
na wąskich czółnach, przedzierając się przez fale
spóźnionego monsunu. Złowią ryby na moje malabar curry.
Sprzedawcy wciskają mi bębenki, okulary i koraliki,
ale kupuję tylko soczyste ananasy od kobiety o imieniu Sundhi.
Jestem w Kerali, ale czasami wydaje mi się, że śpię,
a moje ciało leży gdzieś, bardzo daleko stąd podłączone
do wielkiej jak wszechświat maszyny snów.
I jest moment wolności i trwogi, gdy bezskutecznie
próbuję powrócić.

Ocean huczy bez ustanku. Obecny, nawet kiedy go nie słyszę.
Piaskowe kraby wychylają się z norek, gdy przystaję, jednak znikają
na chwilę przed tym, nim wykonam kolejny ruch.

Dariusz Adamowski

Polecamy stronę autora na literackie.pl: link

*** - Iza Staręga


Jeden krok

w zasięgu wzroku
utkany w śniegu
park rudych wiewiórek
podniebny lot żurawi
wiatr we włosach

w zasięgu ręki
klamra dla stóp
jeszcze niewielki ostatni wysiłek
by uwolnić górski pejzaż
ujawnić
stęsknionym oczom

w zasięgu myśli

jeszcze odsunąć
śnieżną biel kartki
wejść w świat
w którym człowiek i trawa
mówią jednym językiem

19.08.2003

Maria Kryńska-Szostak

środa, 13 kwietnia 2011

Wiara - Ambar Past


1.
Każdy pająk słyszy tajemnicę gdy schroni się w szczelinie
by tkać swoje sieci.
Powietrze jest świątynią Wiary.
Jego skrzydło podrywa nas do lotu.
Jego fale nas niosą na drugi brzeg nocy.
Nić światła.
Osnowa muzyki.
Ziemia intonuje śpiew
przy dźwiękach tamburynu Wiary.
Sznur błysków w kolorze indygo.
Obraz z gwiazdami.
Życie jest księżycem oświetlonym echami śmierci.

2.

W spojrzeniu nowego przyjaciela mieszka Wiara.
Dym kadzideł tak słodki
jak pot kochanka
w ciemności bez twarzy.

3.

Dziewczynka wypuszcza z rąk kolibra.
Jej spojrzenie napina
nową strunę
między pępkiem
a Wiarą.

Ambar Past

przeł. Krystyna Rodowska


na zdjęciu: Artur Rogalski, Robert Konca, Maria Kryńska-Szostak, Ambar Past (meksykańska poetka) i Krystyna Rodowska (poetka, autorka przekładów z poetów latynoamerykańskich). Zdjęcie z wieczoru promującego latynoamerykańską poezję i książkę "Umocz wargi w kamieniu" (Biuro Literackie, 2011).

Za to przemiłe spotkanie w dniu 12 kwietnia 2011 w Siedlcach, serdecznie dziękujemy naszemu wspaniałemu koledze - poecie, Eugeniuszowi Kasjanowiczowi
.

Gorąco polecamy rozmowę Krystyny Rodowskiej z Ambar Past "Tam gdzie słońce jest pisarzem", opublikowaną na stronie biuroliterackie.pl


wtorek, 12 kwietnia 2011

Zimno - Robert Konca

z powietrza przez głowę
ze skały przez stopy
by z dwóch stron
objąć serce

pamięć wymyka się jak czaszka
z odmrożonych dłoni
i toczy się w dół
bezgłośnie

chcę tylko patrzeć
jak biała rzeźba Lodowego Szczytu
wyłania się z ciemności
i nabiera nieziemskiego piękna
pod świetlistym dłutem księżyca

na pewno nie będę
zatrzymywał tego
co wyrwie się ze mnie
przez zasieki oszronionych nerwów
i niesione oddechem demonów
zniknie po drugiej stronie przełęczy

Robert Konca

niedziela, 10 kwietnia 2011

Biografia - Robert Konca

Szedł drogą
Niósł kurz na policzkach
W tle jakieś drzewa - topole może
A potem już tylko horyzont zakurzony
Dzień i noc
W tej ciszy niewysłowionej
Choć możliwe że śpiewał
Albo szeptał coś
Unosząc ramię ponad wiatr
A później
Gdy jego gest już przeminął
Gdy czas i ból
Zmieniły rysy jego twarzy
Możliwe że jeszcze krzyknął
Coś wulgarnego
Na koniec


Robert Konca

*** - Iza Staręga


Kruszywo - Karol Samsel

kobieto w ślubnej sukni
u zbiegu wiejskich dróg:
słowo którym cię opiszę
będzie kiedyś martwe.

i wszystko co zabrałaś -
bukiet róż naszyjnik
zdjęcie zmarłej siostry
krzyż świętego andrzeja

złupi czyjaś miłość.

jeśli złożę to w wyrok
dość będzie w nim boga
by ktoś cię uśmiercił.

nigdy nie przebaczysz
kobieto uwięziona
miriado konstelacjo:

daleko od raju
litera i ziemia
rodzą prawo stosu.

19.02.2011r.
Karol Samsel

sobota, 26 marca 2011

*** - Robert Konca

to wcale nie boli
gdy wygasają we mnie widma
i gdy sam przestaję być obecny
w czyjejkolwiek halucynacji

ostatnia sekwencja
prawosławny cmentarz na fotografii
siedzisz samotna w otoczeniu krzyży
twoja ostentacyjna nieśmiertelność
nadaje sens moim złudzeniom
i pozwala na komfort poddania się
bez walki

twój dotyk
jest odczuwalny zawsze
przemycam go przez granice
przestrzeni i czasu

ta śmierć jest jak marzenie

Robert Konca (z tomu Herezje)

niedziela, 20 marca 2011

*** - Iza Staręga


Kaczeńce '86

rzeka wylała na wiosnę
a żar z nieba lał się

na spacer po łące

powietrze było inne
gdy zrywał kaczeńce

kocha lubi szanuje
odpadały płatki

nie martw się mówił
gdy zjadał truskawki

niektóre pierwiastki
zaczną rozkładać się
w ciele, po latach

będzie to obojętne
radioaktywnej miłości

Maria Kryńska-Szostak

wtorek, 15 marca 2011

*** - Iza Staręga


Paź królowej - Bożena Kaczorowska

Na liściu drży nerw. Masz wrażenie, że był tu przed chwilą.

Intonował muzykę, podawał akord.
Przymykasz oczy.

Dłoń pianisty dotyka klawiszy, po czym unosi się w górę.

Kiedy myślisz, że płynie spokojnie w kierunku czoła,
nagle wraca. Z impetem uderza.

Młoteczek dotyka struny.
Drga podniecony.

Wiesz, że nic nie dzieje się przypadkiem.
Czasem tylko wymyka spod kontroli.
Świerszcz z natury uwodzi
księżyc.

Bożena Kaczorowska

piątek, 11 marca 2011

Punkt obserwacyjny - Bożena Kaczorowska

tu się zaczyna i kończy wszystko. na dachu budynku.
czuły punkt odniesienia, unosisz głowę i jeden ruch
łączy ekstazę z nadlatującymi szybowcami.
w taki sposób się dorasta.

na wprost jest lotnisko, a za nim kolejny, stumilowy las.
lećmy już.

sprawdzamy tory pochyłe, robimy to na wyprostowanych nogach;
lotka, skrzydło, lotka- zamknij dziób!
nie wychylaj się za mocno. (najlepiej zajmij miejsce w środku!)

rozdziawione gęby. jak to- gdzie?
dokładnie w tym miejscu, gdzie mamy połączenie!
(mówisz, jakbyś nie wiedział.)

wciąż daleko nam do drzew. gubią się także ptaki nocą.
tracą orientację. zróbmy to w dzień, lub przy zapalonych
reflektorach.

*** - Iza Staręga


czwartek, 10 marca 2011

Ławice - Bożena Kaczorowska

Uskok. Wie, że trzeba cierpliwie czekać.
W tym miejscu woda podchodzi pod krawędź,
burzy nurt.

Ryba skacze, ryba sama wpada do pyska -
trzeba tylko rozdziawić i kłapnąć

w odpowiednim momencie. Trzeba
mieć ten dryg.

Małe płotki wpadają w panikę, szarpią,
próbują się z siecią.

Ale mocne są oczka wontonów.

Tkane z zamysłem.
Stąd nie ma ucieczki,
są tylko

zmagania.

Bożena Kaczorowska

*** - Iza Staręga


środa, 9 marca 2011

Wołaj mnie od Tu do Tam - Bożena Kaczorowska

Mam na imię ToTu. Ale nie wołaj mnie zbyt często.
Rozpuszczam właśnie włosy i mocno mydlę twarz.
Oczy mam wciąż szerokie i rozwarte. Gotowe
szukać ciebie na końcu balii. Nawet na dnie.

Wtedy jesteś tylko dla mnie - mydlana bańko,
tak, tak, kolorowa impresjo, nie pękaj,
zbyt łatwo pęka świat i odkształcają się dłonie.

Potem toną niezatapialne okręty, łamią się kruche lody
pod stopami zapowiadają powodzie.
I na co to wszystko?

Po wielkiej wodzie nie spodziewaj się zbyt wiele.
Na ogół, szybko kończy się mydło, pienią puste butelki,
a po reklamie szamponu zostaje krótkotrwały połysk.

Świeci tylko czarna dziura w emalii.

Bożena Kaczorowska

wtorek, 1 marca 2011

Jacuzzi - Maria Kryńska-Szostak


„teraz nie jestem inny
niż wtedy w maleńkich pokoikach
głodu i szaleństwa”

Charles Bukowski, „a ty mi powiedz co to znaczy”

***

zasłaniam roletami okna
nie dojdzie światło
polecony list
gdy dochodzę do siebie o brzasku

na stronie z wierszem Bukowskiego
robotnik budowlany
nie zostawi śladów po wapnie
Chinaski na darmo strzępi sobie gębę
nie krzyknie: koniec imprezy
spierdalać

wieczorem zwijam rolety
przymykam oczy
na oplatające dom rusztowanie
układam się z niebem
na hydromasaż z gwiazd
na balkonie
więc żaden sukin
kot nie wejdzie
po drabinie

jacuzzi
to stan umysłu
jak "niezapłacony rachunek za gaz"
i od tego można umrzeć
Henry
raz-dwa

Maria Kryńska-Szostak

poniedziałek, 28 lutego 2011

Z cyklu: Twarze - Iza Staręga


Deformacja - Wojciech Szmigoń

idź już. właściwie nie wiem jak ci to wyjaśnić.
co powiedzieć. sytuacja i słowa wymyślone
przed wiekami w takiej jak ta sytuacji
brzmią co najmniej dziwnie. wiesz że betonowe
mieszkania są za ciasne na miłość? brzmi trywialnie.
jak prasowanie koszul. kłótnie o zapach pieniędzy.
i jeszcze te twoje kwiaty. wiersze z pogranicza samotności.
a przecież kiedyś w średniowiecznej przestrzeni najlepiej
sprawdzał się duży tłusty księżyc.

Wojciech Szmigoń

sobota, 26 lutego 2011

Statystyki - ku refleksji

Liczba wyświetleń strony według krajów:

Polska 7 253
Stany Zjednoczone 249
Niemcy 81
Wielka Brytania 77
Rosja 41
Kanada 34
Korea Południowa 33
Turcja 24
Hiszpania 17
Australia 15

Najczęstsze wejścia z miast w Polsce (szkoda, że tylko miasta, interesujące są ich peryferia):

1. Warszawa 1499
2. Białystok 426
3. Siedlce 325
4. Kraków 286
5. Poznań 246
6. Katowice 206
7. Gdańsk (Trójmiasto) 178
8. Łódź 152
9. Wrocław 137
10. Olsztyn 123
11. Lublin 122
12. Toruń 87
13. Opole 74
14. Szczecin 67
15. Kielce 60
16. Okręg katowicki 43
17. Rzeszów 42
18. Suwałki 41
19. Lubin 34
20. Bydgoszcz 27
21. Gorzów Wielkopolski 26
22. Biała Podlaska 25
23. Szczucin 25
24. Bielsko-Biała 24
25. Węgrów 19
26. Gdańsk 16
27. Strzegom 16
28. Zielona Góra 15
29. Radzyń Podlaski 14
30. Częstochowa 12
31. Trzemeszno 12
32. Ełk 9
33. Radom 9
34. Sosnowiec 9
35. Piotrków Trybunalski 8
36. Chojnice 7
37. Dąbrowa Górnicza 7
38. Rumia 7
39. Sokołów Podlaski 7
40. Świdnica 7
41. Gdynia 6
42. Gliwice 6
43. Inowrocław 6
44. Tychy 6
45. Wołów 6
46. Łuków 6
47. Działdowo 5
48. Lubartów 5
49. Wieruszów 5
50. Świecie 5

niedziela, 20 lutego 2011

Od Samarkandy do Siedlec - Igor Strojecki

Czuły Barbarzyńca (ul. Dobra 31, Warszawa)zaprasza na spotkanie, i pokaz slajdów, 24 lutego (czwartek), godz. 20.00, poświęcone Leonowi Barszczewskiemu - podróżnikowi, fotografowi i badaczowi Azji Środkowej.


fot.Leon Barszczewski

"W latach 1876-1897 odbywał liczne wyprawy do Turkiestanu, Chanatu Buchary, Badachszanu i Darwazu, podczas których pracował nad mapami, badał szlaki komunikacyjne pogranicza z Chinami i Afganistanem. Był prekursorem badań archeologicznych w Afrasiabie,starożytnej Samarkandzie. Jego niezwykłe fotografie z podróży zdobyły dwa złote medale na wystawach w Paryżu (1895 rok) i w Warszawie (1901 rok). Album poświęcony Leonowi Barszczewskiemu jest zwierciadłem duszy podróżnika, odbiciem niezwykłego życia zatrzymanego w obrazach widzianych obiektywem aparatu.
To zbiór ponad trzydziestoletnich zainteresowań genealogicznych i dwudziestopięcioletnich fascynacji autora - Igora Strojeckiego - samym Barszczewskim." - źródło informacji: Czuły Barbarzyńca


Więcej zdjęć na stronie: National Geographic.

sobota, 12 lutego 2011

Fun City - Robert Konca

Raz ekipa z TVN 24
myślała, że jest w New Delhi
i świętą krowę w uliczce
zamiast Ekstazy Franciszka
adorował obiektyw kamery.

A w powiatowym mieście S.
jest chór i Curry Dance.
To są mistrzowie świata,
im zawsze zgadza się kasa,
niech schowa się zła TVN !

Dyrektor Centrum Kultury
po wielu miesiącach chałtury
zabłysnął wreszcie dymisją
i rzekł : Nie były mą misją
rozmowy z twórcami kultury.

A znów jego słynny zastępca
bratu zazdrości prezydenta.
Pan prawy i sprawiedliwy jest,
mówi : Bracia, zrobimy dance !
Partia wasze zasługi pamięta.

Pewnego satyryka z wąsem
pisarzy oddział radomski
docenia i smutne fraszki
wydaje jak polmos flaszki,
kiedyś cenił go „Sztandar Młodych”.

Znany literat chciał zmieniać
świat przez polityczne pienia.
Lecz nie pomógł list od Miłosza,
wyborcy dali mu kosza
i ze smutkiem rzuciła go wena.

Dziś komedia w nowym teatrze –
celebryci ze scenek warszawskich.
I nie doczeka poeta
Szekspira ani Becketta,
więc absyntem się raczy w antrakcie.

Potem – dywersant – stroszy pióra,
mówi : To pseudokultura;
chcę trochę miejsca w ciszy,
by słuchać ludzkich myśli,
tymczasem tu robią mnie w chóra...

Do Centrum nowe żyrandole zwożą,
coraz większą wieje stąd grozą.
I gubi się magia Ogrodu
pośród przepychu Babilonu,
lecz ktoś skończy jak Nabuchodonozor...

Robert Konca

środa, 9 lutego 2011

Cafe Brama - Robert Konca

Brama do naszego świata
pozostaje niedomknięta.

Czasem tam wracam
i wszystko trwa w najlepsze :
jeszcze trzymamy się za ręce
pijąc rum z colą w Cafe Brama...
Rozmawiamy o duchach z przeszłości
i jeszcze się nie rozwiewam;
pozwalasz, bym zachował integralność
i poczuł słodką realność
Twoich warg.

Tak – może to rodzaj szaleństwa
ten cały rytuał przejścia
przez bramę, za którą trwa
to, co w Tobie już zgasło.
Lecz widzę nas w Małej Italii,
właśnie się kąpię, a Ty
jesteś tak blisko i patrzysz,
a potem ostrożnie szukamy
naszych ciał w labiryncie ciemności.

Robert Konca

wtorek, 8 lutego 2011

Boska ręka - Alina Joanna Wiśniewska

Szłam do ciebie
Przez błyszczące jeziora
I rozsypujące się góry
Przez podwórka pokryte liśćmi dębowymi
Przez słońce
Szłam przez wodospady
Wprawiające w drżenie
Ziemię pod stopami
A kręgosłup był jak
Stos kruszących się szklanek
Szłam z nadzieją
Że zamieszasz we mnie
Łapą
Nieuniknionego losu
I że ja to przeżyję

Alina Joanna Wiśniewska

sobota, 29 stycznia 2011

FUGA VI CENTRUM/centrum - Artur Rogalski

Robertowi w odpowiedzi na „Schron”

Wielkie Centrum - nieograniczone
kosmologium
Małe Centra - bezdenne studnie
podziemne schrony

żyjemy w pierwszym
do drugich czasem uciekamy
spoglądając przez świetliki
na rozpięte pomiędzy dniem i nocą
sznury dzikich gęsi
(na których można suszyć czyste myśli
i przyczepiać do nieba galaktyki)

*

lecz ostatnio
stada ptaków
coraz częściej giną
w jednej chwili uderzają o ziemię
niczym zestrzelone eskadry
samolotów

pokrywają planetę
miękkim puchem
jakby chciały osłonić nas
przed groźnym nieznanym

mimo to
ludzie udają że bunkry
są już niepotrzebne
obudowują je bezruchem
metalicznych murów
klatką Faradaya
odporną na słowa i sny

*

mijałem niedawno miejsce
gdzie kiedyś
stał jeden z naszych schronów

dziś - labirynt z błyszczących cegieł

próżnią korytarzy
przemyka się groza
ukrywa oblicze
za wykrzywioną uśmiechem
i pomazaną rumieńcem
maską młodej dziewczyny
a przez wycięte z plakatu ciało
prześwituje kościotrup
opleciony wieńcem
z ciał martwych gołębi

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka