niedziela, 28 listopada 2010

London Rentgen - Alina Joanna Wiśniewska

Na ulicy wielkiego miasta
Ludzie różnią się od siebie
Krojem płaszcza i czapki
Kolorem skóry i włosów
Oczami które patrzą
Przed siebie, albo w głąb siebie
Ludzie różnią się kształtem kolana
I długością noszonych w sobie kości
Ubrani w swoje ciepłe, kolorowe ciała
Biegają w zatłoczonym metrze
Porwani ciepłolubną rzeką
Snują się jak mgła po muzeach
Oszołomieni blaskiem
Tego, który dawno temu malował
Żółte słoneczniki, albo skrzydła aniołów
Przez sekundę spotykają się ich oczy

***

Kiedy trąba z zaświatów upomni się
O ludzi z wielkiego miasta
W biegu albo we mgle

Odlecą

Zostawiając na ziemi ciała
Jak poplamione sukienki

Alina Joanna Wiśniewska

niedziela, 21 listopada 2010

niedziela, 7 listopada 2010

Pseudologia linguistica - Robert Konca

Wyznawcy języka wierzą
że to on wyznacza granice świata

Nasze języki
jakby o tym zapomniały
Dotykają się w milczeniu
złączone tajemnym paktem
którego prawa zaczynają się tam
gdzie kończą się słowa

Jesteśmy ofiarami
adoracji i przekleństwa świata
skomląc z bólu i rozkoszy
Nie nazwiemy tego
co ukrywa się za losem
nieubłagane i obce
by spaść nagle
w chwili gdy jeszcze wierzymy
że nie może zranić nas coś
co nie ma nazwy

A kiedy wtulamy się w siebie
znika czas i milczą słowa,
nie gramatyka nas prowadzi
i nie powstrzymuje kropka

Robert Konca

Dary jesieni - Maria Kryńska-Szostak

                                                          Iwonie
zbierałaś kasztany
masz ich cały kosz
na zimę

jesienie zawsze
należały się poetom

lecz pomieszały się
dary jesieni

kamienie
piach
wiatr
i my

pokonani

teraz jak wiewiórki
wolne
od zbędnych słów

pleciemy kosze

Maria Kryńska-Szostak

Mikrokosmos - Robert Konca

Przerażony światem szukałem jakiegoś wyjaśnienia
Dla istnienia zbrodni, lęku i cierpienia
Czeczenia, Sudan, Tybet, praca, dom, ulica
Tak można by przecież bez końca wyliczać

Bezradna myśl szukała swego adresata
W Białej Bogini, krzyżu, w buddyjskiej mandali
Jednak wszystkie myśli i modlitwy toną
W zimnym oceanie bez dna i przystani

Czas tłumi współczucie dla oprawców i ofiar
Ciało się zużywa, więdnie kwiat lotosu
Słowa też są śmiertelne, ich znaczenia zmienne
Życie z nas ucieka do mikrokosmosu...

Robert Konca

wtorek, 2 listopada 2010

Gruń - Wojciech Szmigoń

nocą burza zbudowała górę z błota
wielkie dziecko małymi rączkami
wyrzeźbiło zielony szlak

w dzień przychodzi deszcz i poeci
wypełnieni literackim balastem
prą pod szczyt

w butach oblepionych żółtym śluzem
otwierają podbrzusze stoku
gubiąc ostatnie ślady

żyją żeby uwierzyć w górskiego kota
zobaczyć potwora który jada ciasto
potem piją, palą i milczą

bo tak trzeba


WS

*** - Robert Konca

próbuję cię dostrzec
ty próbujesz dostrzec mnie
ale widzimy tylko tyle
ile pokazuje światło i cień
próbujemy się zrozumieć
ale słyszymy tylko swoje słowa
tak bardzo chcemy się dotknąć
lecz ciała są granicą naszych intencji
uczucia i myśli przybywają nie wiadomo skąd
narzucone przez kogoś lub przez coś
nie powstają w sercu ani w głowie
świat to tylko jedna z wielu hipotez
mających wytłumaczyć tę dziwną projekcję
kolorów dźwięków zapachów i dotknięć

z tomu: "herezje", Robert Konca, 1996

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka