środa, 13 października 2010

Sarmad - Dariusz Adamowski

Źródło tego światła znajduje się w rękach jakiejś innej istoty;
ja widzę tylko taki związek, jaki istnieje między ćmą a świecą.

Muhammad-sejid Sarmad


Na Boga, przyjdzie nam zmienić tę zimę
w piekło. Nie jedno – w całe stosy piekieł,
żeby odnaleźć brąz lata. Bo w niebie
zblednę, zamarznę na amen. Przeminę,

nim wzejdzie słońce w Iranie lub w Indiach.
Dlatego trzeba, by ogień zamieszkał
wewnątrz. Tuż obok obcych bogów wieszam
portret Siemargła, Frejra, Rugewita.

Niech patrzą na to, co ze mną uczynisz,
Chłopcze – księżycu Delhi. Twoje oczy
wejdą w to ciało jak żagwie w zawieję,

żeby podpalić stos. Na nim przyczyny
wszystkich minionych oraz przyszłych nocy
spłoną. W tym ogniu w końcu się ogrzeję.

Dariusz Adamowski

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka