niedziela, 10 października 2010

Bodhgaya calling - Dariusz Adamowski

Sweet love from Tinku, szepcze jesień.
Sweet love, hinduski książe, to ja - twój wiecznie
nieprzebudzony. Kto zaścielił nam takie łóżka?
I dlaczego muszę spać od ściany?

Na łączach z obcym kontynentem głos
brzmi staroświecko jak echo z wnętrza
muszli. I trochę złowieszczo jak chrzęst słomy
na grzbiecie wielbłąda, co podąża krok w krok
za tobą. Aż w końcu masz widzenie - ecce
homo (choć nie ma na to słów w sanskrycie).
Jesteś tym. Jesteś. Ale to nie to. Nie to.
Skóra nas starannie przykrywa i każdy dotyk
się kiedyś kończy. Zwłaszcza, że nie można pieścić
dwa razy tego samego pieprzyka. Zwłaszcza, że można
używać podwójnych zaprzeczeń.

Zaczynam się zbierać do lotu, niepotrzebnie,
bo nawet przestrzeń jest kwestią zmysłów. Walizki
zdjęcia, spadochrony - wszystko pod ręką. Wszystko,
żeby się kochać bezpiecznie.

Dariusz Adamowski

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka