sobota, 30 października 2010

ROZMOWA Z WIATRAKIEM - Alina Joanna Wiśniewska

Płynę w górę rzeki czując bryzgi chłodnej wody,

Żyję
Bez wątpienia żyję

Męczę się, więc jestem

Gdybym płynęła w dół rzeki
Lekkość na pewno odebrałaby mi pewność istnienia
Chociaż nie wiem, bo to się jeszcze nigdy nie zdarzyło

Dookoła gładkie kamienie

W co trzecim ruchu ręki zwątpienie

Co piąty oddech
Duszny z podtopienia

Stary drewniany wiatraku z ludzką twarzą

Widzę Cię jak stoisz w trawie na boku

Dokąd Ty mielesz swoimi ramionami?

Ja mielę i płynę w górę rzeki
Posuwam się naprzód

Ty furkoczesz na wietrze swoimi ramionami i stoisz w miejscu

Kto z nas zajdzie dalej?


22.09.2010

wtorek, 26 października 2010

DLA WSZYSTKICH TEN SAM OGIEŃ - Robert Konca

(wiersz dla Cortazara )

Cyprysy ognia wrastają w niebo
Maratończyk potyka się na skraju przepaści
Wiatr pozrywał wszystkie struny z drzew
Bezpański pies zamyka czarne planety oczu
Życie toczy się dalej jak pijany rydwan
Budowniczowie piramid wznoszą skargi ku gwiazdom
Co noc wielu odchodzi do Domu Oriona
W Mieście nikt nie wierzy w przepowiednie Kasandry
Zsiniałe dłonie grzejemy nad paleniskami złudzeń
Serca ofiar płoną w rękach naćpanych kapłanów
Ekrany komputerów gasną jak wypalone świece
Na cmentarnym wiązie przemądrzały gawron
Wygłasza prelekcję o wielości wcieleń
Między grobami stąpa posiwiały przewoźnik
Z wiosłami zamiast ramion
Poszukujący swej rzeki

Robert Konca

poniedziałek, 18 października 2010

Czarownica - Wojciech Szmigoń

znienawidził ją
tego dnia
gdy stali się
nierozerwalną całością
spowiedzią powszechną
na granicy prawdy i kłamstwa

języki
milczenia i przyjemności
penetrowały ich wyobrażenia
pośród przedmiotów
przechowywanych
w płóciennych workach lęków
zaszytych bliznami

bez końca nękany
przez niezrozumiałość doświadczenia
patrzył w jej zielone źrenice
na stosy
chaotycznych wcieleń
ułożonych w ignorowane
traumy słów

czuły neandertalczyk
istniał tylko
gdy wpatrywał się w ogień


WS

niedziela, 17 października 2010

Cztery sążnie - Maria Kryńska-Szostak

w ogrodzie
studnie wyschnięte na cztery sążnie

ramion nie wystarczy
by objąć ani dosięgnąć dna
a łez by napełnić

czasami tylko deszcz
przelotnie przywoła je do życia
jak wilgotne usta

smakuję ich sens

wpuszczam do środka
łodzie bez wioseł

małe papierowe łódki

wirują we mgle
zjawiskowo

Maria Kryńska-Szostak

czwartek, 14 października 2010

Pejzaż II - Magda Raczko-Pietraszek

Rysunek węglem, Magda Raczko-Pietraszek

Styczeń 2008 - Dariusz Adamowski

Jeden dzień w Delhi: dotknięcie
twojej dłoni, kolana. I drugi dzień
z długim uściskiem na pożegnanie.

Na zdjęciach wydajesz się bliski,
bliższy w powiększeniu. Mój,
taki jakim cię chcę: ciemnoskóry,
smutny chłopak z ustami Buddy,
z półprzymkniętymi oczami,
które patrzą.

Mój, kiedy myślę, że to zapatrzenie
dotyczy mnie. Że mnie dotyka.

Dariusz Adamowski

środa, 13 października 2010

Sarmad - Dariusz Adamowski

Źródło tego światła znajduje się w rękach jakiejś innej istoty;
ja widzę tylko taki związek, jaki istnieje między ćmą a świecą.

Muhammad-sejid Sarmad


Na Boga, przyjdzie nam zmienić tę zimę
w piekło. Nie jedno – w całe stosy piekieł,
żeby odnaleźć brąz lata. Bo w niebie
zblednę, zamarznę na amen. Przeminę,

nim wzejdzie słońce w Iranie lub w Indiach.
Dlatego trzeba, by ogień zamieszkał
wewnątrz. Tuż obok obcych bogów wieszam
portret Siemargła, Frejra, Rugewita.

Niech patrzą na to, co ze mną uczynisz,
Chłopcze – księżycu Delhi. Twoje oczy
wejdą w to ciało jak żagwie w zawieję,

żeby podpalić stos. Na nim przyczyny
wszystkich minionych oraz przyszłych nocy
spłoną. W tym ogniu w końcu się ogrzeję.

Dariusz Adamowski

poniedziałek, 11 października 2010

Złoty trójkąt - Dariusz Adamowski

To niemal złoty trójkąt Indii. Agra, Delhi, pociąg
do Jaipuru. Jak to jest, mieć serce w trzech miejscach,
Tinku? I dlaczego niespełnione miłości zmuszają nas
do podróży?

Przebiegam Lipową, nie pamiętam – wzdłuż czy wszerz?
Deszcz jest tak czy inaczej ostatnią współrzędną. Deszcz,
który nie niesie błogosławieństw, dla kogoś
kto myśli wciąż o Saharze, zalanej wodami
całej reszty świata. Nie tylko Oceanem Indyjskim
i Gangesem, Tinku, ale ołowianymi chmurami monsunów
i arktycznym lodowcem. I krwią, i kropelkami nasienia.
To niezwykłe, że deszcz na Lipowej może mnie nie dotykać.
Moje serce, Tinku, znajduje ścieżki w gąszczu i wymyka się
najbliższym. Ty nie uciekasz przed nikim. Siedzisz u stóp Buddy
i cierpliwie obmywasz moje awatary z błota i snu.

Jest pociąg do Jaipuru, kolebiący się niemrawo
wzdłuż Lipowej. Jest okno z widokiem na Saharę,
całą w deszczu. I jest przypadkowa kartka,
na której ten wiersz już się nie mieści. Nie mieścił się
zresztą w mojej głowie od samego początku.
Był jak jeleń tropiony przez myśliwego. Na odgłos
człowieka spłoszył się i skoczył
w trzy strony świata.

Dariusz Adamowski

niedziela, 10 października 2010

Bodhgaya calling - Dariusz Adamowski

Sweet love from Tinku, szepcze jesień.
Sweet love, hinduski książe, to ja - twój wiecznie
nieprzebudzony. Kto zaścielił nam takie łóżka?
I dlaczego muszę spać od ściany?

Na łączach z obcym kontynentem głos
brzmi staroświecko jak echo z wnętrza
muszli. I trochę złowieszczo jak chrzęst słomy
na grzbiecie wielbłąda, co podąża krok w krok
za tobą. Aż w końcu masz widzenie - ecce
homo (choć nie ma na to słów w sanskrycie).
Jesteś tym. Jesteś. Ale to nie to. Nie to.
Skóra nas starannie przykrywa i każdy dotyk
się kiedyś kończy. Zwłaszcza, że nie można pieścić
dwa razy tego samego pieprzyka. Zwłaszcza, że można
używać podwójnych zaprzeczeń.

Zaczynam się zbierać do lotu, niepotrzebnie,
bo nawet przestrzeń jest kwestią zmysłów. Walizki
zdjęcia, spadochrony - wszystko pod ręką. Wszystko,
żeby się kochać bezpiecznie.

Dariusz Adamowski

Drzewo II - Magda Raczko-Pietraszek

Drzewo II, rysunek węglem, Magda Raczko-Pietraszek

sobota, 9 października 2010

Varanasi – decydujące starcie - Dariusz Adamowski

Zdechła święta krowa, wyzwolona, będzie żeglować
Gangesem, aż stanie się rzeką-matką. Lub rzeką.

Zwłoki spalą się doszczętnie, jeśli stać cię na drewno.
Góra popiołów przy brzegu urośnie do samego nieba.

Będą ci proponować gandzię, bardzo dobry towar,
na którym nigdzie nie odlecisz. Raczej odpłyniesz.

Woda przyjmie kwiaty i szczyny. Nie tylko przyjmie,
ale obmyje i uświęci. Pomoże osiągnąć zupełnie inny stan

zamętu.

epistoła - Wojciech Szmigoń

jestem niezbyt oryginalnym grafomanem,
gatunkiem nazbyt chronionym
ponoć z litości.

dzięki klinicznie potwierdzonej niemocy twórczej
mogę udawać hemoroidy w dupie boga,
a czasem nawet pękać

i pisać krwawymi wybroczynami, albo współodczuwać jego erekcję
w żałosnej walce o równowagę psychiczną.
przyjacielu, pocałuj mnie w usta,

a ja dla ciebie zatańczę z pomywaczem w izbie wytrzeźwień.
albo z głupawym uśmiechem, przylepionym do twarzy,
spłodzę kolejną mysz.

WS

Drzewo - Magda Raczko-Pietraszek

Drzewo, rysunek węglem, Magda Raczko-Pietraszek

piątek, 8 października 2010

Rajpath - Dariusz Adamowski

Idąc Rajpathem w stronę Bramy Indii
masz wrażenie, że ta podróż się nie skończy,
że jest bezdenna, niewyczerpana. Nie zbliżasz się
ani nie oddalasz. Niebo oferuje tła – być może

wybierzesz jedno z nich i ktoś cię w końcu zobaczy
w tej defiladzie jak z bajki. A bajki wrócą zamiast ciebie
do domu i opowiedzą całą historię o człowieku,
który musiał iść przed siebie ale nie potrafił nigdzie dotrzeć.

I szedł tak Rajpathem, aż droga się ugięła, pękła
i rozsypała w proch. A człowiek natarł nim oczy
i oślepł. I było mu łatwiej nie widzieć, nie rozumieć,
że zdąża donikąd. Że znikąd pochodzi.


Dariusz Adamowski

OBRAZ XV - Magda Raczko-Pietraszek



z cyklu: PRZESTRZENIE BŁĘKITU, Magda Raczko-Pietraszek

olej na płótnie, 70x100cm, rok 2006

Z Wieży - Magda Raczko-Pietraszek

Łąki po horyzont,
pastwiska,
wypłowiałe kołki płotów.
Drzewa -
wyznaczają przestrzeń.
Nieba
jest więcej
niż ziemi.

29.07.2003

Magda Raczko-Pietraszek

z tomu "Przez Ciebie"

czwartek, 7 października 2010

wtorek, 5 października 2010

*** - Magda Raczko-Pietraszek

Wieża
Pilnująca nieba,
Dumna, wyniosła
I swojska,
Z kamienia i cegły.
Na tle błękitu,
Chmur pędzących,
Deszczu,
Słońca
I ciszy nocy
Wieża w Liwie.


20.08.2003

Magda Raczko-Pietraszek


z tomu "Przez Ciebie"

niedziela, 3 października 2010

*** - Magda Raczko-Pietraszek

Tylko drogi spotykają się
Zawsze w tym samym miejscu.
Ludzie
Mijają się niepostrzeżenie.
Czasem zdążą wyciągnąć rękę,
Powiedzieć słowo,
Czasem jest już za późno.

2.07.2003

Magda Raczko-Pietraszek
z tomu "Przez Ciebie"

Bezczasowość - Wojciech Szmigoń

nieprawdą jest
jakoby był początek i koniec
czegokolwiek
co trwa

nieprawdą jest
jakoby było coś
czego potrzebujemy
bardziej niż
iluzji

prawdą jest
tylko ta chwila
która staje się wiecznością


WS

sobota, 2 października 2010

Odległości - Robert Konca

Pewnie trochę się zdziwisz
Kiedy trafnie ocenisz
Odległość która cię dzieli
Od wszystkiego co widzisz

Nigdy nie spojrzysz
W czyjeś stygnące oczy
Które zdają się być tak blisko
I nigdy nie pocałujesz
Ust co od łez błyszczą
Zaciśnięte aby nie skowyczeć

Do wyciągniętych błagalnie rąk
Nie zbliżysz się nawet o krok
Z bliskiego serca cierni nie wyjmiesz...
Jak krople wody skałę
Dni będą niszczyć cię
Aż przyjdzie zakończyć obserwację

Robert Konca

Dotykaj... - Robert Konca

fot.Robert Konca

…dotykaj mnie
przywołana z mgły

pójdziemy do źródła
i będziemy pić
somę Matki Ziemi

dawną mocą odurzeni
wstąpimy na wzgórze
zapach kwiatów i ziół
rozbłyśnie kolorami
na ciepłym ekranie
zachodzącej gwiazdy

wkrótce
najpiękniejszy do mieszkania
wybierzemy księżyc

ale na razie dotykaj
i ja w Tobie
poumieram z dotyku

Robert Konca

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka