czwartek, 30 września 2010

Deszcz - Robert Konca

już nie pamiętam ile razy
mokłem u stóp katedry
oczekując na przybycie trumny

deszcz w takich okolicznościach
jest częścią ceremonii
trzeba stać z odkrytą głową
i spokojnie umierać
kawałek po kawałku
myśl po myśli
razem z tym
którego wnoszą na ramionach
i nie zastanawiać się
ile jeszcze świata zostało

później wilgotna ziemia
łapczywie wchłonie ciało

nastaną nowe dni
słońce będzie kontrastem
dla narastającej pustki

oślepiające światło zajmie miejsca
na które kiedyś ktoś rzucał cień
a spod ziemi ruszą ku stratosferze
opary biochemicznych przemian

i znowu spadnie deszcz

Robert Konca


Robert Konca u stóp Katedry (fot.Yeti)

wtorek, 28 września 2010

Ontologia obserwowania - Artur Ziontek


Obserwatorium. Antologia słów i obrazów. Siedlce-Radzyń Podlaski 2007

Obserwatorium. Antologia słów i obrazów
to artystyczna książka, która właśnie ukazała się w wydawniczej kooperacji Siedlec i Radzynia Podlaskiego. Książka znakomita! Patronatem objął ją kwartalnik kulturalny "Kozirynek".

Obserwatorium to książka inna i ważna. Wyrasta tyleż samo z działalności literackiej autorów, co i z ich intensywnego myślenia o sztuce, artyzmie i ich kondycji na progu XXI wieku.

Co to za książka? Ano mamy do czynienia ze zbiorem (z pozoru niewinnym i niewyróżniającym się) poezji, małą antologią słów i obrazów - jak dookreśla to podtytuł - czworga poetów, trzech jegomości z Siedlec: Roberta Koncy, Artura Rogalskiego, Wojciecha Szmigonia (debiutant) oraz Magdaleny Raczko-Pietraszek z Ustanowa. Owa prostota postrzegania nieco się jednak komplikuje przy bliższym oglądzie i kontakcie. Zazwyczaj bowiem antologie grupują utwory poszczególnych autorów obok siebie, układając książkę według klucza personalnego. Tu rzecz ma się zgoła inaczej. Prowadzony jest dialog. Już spis treści ujawnia swoistą peregrynację i rozbiegnięcie się autorów po kartach tomu. Tego mocnego poczucia nie zmienia nawet fakt zgrupowania wierszy Raczko - widać tak owa "rozmowa/dialog" się ukonstytuowały. Lektura to potwierdzi.

Narracyjność tomu, jego siła zmiany form i stylistyki, powodują, że jest on otwarty. Czytając go, za każdym razem możemy właściwie odkrywać w nim coś nowego i coś dla siebie. A już to czytając pojedyncze teksty, to znowu poddać się opowieści rysowanej w dialogu. Nie zaburza takiej lektury nawet to, że jednak każdy z czworga poetów mówi głosem odrębnym i może nie zawsze przystającym do reszty. Jednak z tej odrębności bije siła czegoś, z czym dawno już do czynienia nie mieliśmy. Powstał oto swoisty manifest! Mimo że brak tu jakichś teoretycznych wypowiedzi, z koncepcji jasno przebija siła wspólnoty danej grupy. Może nie jedności ideowej w duchu Skamandra, ale tej, w znaczeniu otwartości, życzliwości. Jedności rozumiejącej.

Swego czasu duża grupa młodych muzyków jazzowych nie mogła znaleźć dla siebie formalnie miejsca na polskiej scenie zdominowanej przez monopol "zasiedziałych". Oczywiście można było grać, nagrywać itd., ale z małym rozgłosem i nie na najważniejszych imprezach. z tych ludzi powstał skład "Young Power". Byli groźni - jakby to powiedział Miles Davis. Analogia nasuwa się sama...

Artur Ziontek

(za Siedleckie miniatury. Eseje o literaturze i kulturze, Artur Ziontek, Siedlce 2009)

niedziela, 26 września 2010

Odzyskując kamienne mosty - Wojciech Szmigoń

Wschodnie zakątki prowincji przydają nowożytnym kolonom obaw
W mulistym dnie nikczemnych osadów urzekają kamienne mosty
Pozostawione przez zapomniane duchy w krajobrazach serdecznych

Matkę przewożę dwa razy do roku z miasta do rodzinnej wsi
Na groby bliskich pominiętych przy społecznych przemianach
Od tak dawna jest w drodze do niezaoranego obszaru nieba


Otulony wilgocią dymu porannych mgieł trzciniak głosem ruczaju
Zaprasza na cichość pośród rozlewisk w głąb gęstych trzcinowisk
W plątaninie strug i przesmyków ucieczka zadumą wyczekiwania

Dziadek odszedł nie mając okazji być okaleczonym w wojnie
Milczał chłopom zamiejscowym utrwalaczom władzy ludowej
Żniwując nie zakłócał spokoju obcych klasowo puszczyków


Nie opisze nic zapachu tataraku zatopionego ciszą sierpniowego słońca
Za zielononóżką wydziobującą z sumienia ziarna mieszczańskiej kultury
Rozkładam ramiona do lotu ponad mostem tęsknym kamiennymi łukami

WS

sobota, 25 września 2010

Parzenie herbaty - Alina Joanna Wiśniewska

A czasu nie ma i nie będzie
jest tylko chwila
Odpływają ręce ode mnie i nogi
nie gonię
W samym środku ogrodu piękno
nie może mnie dotknąć
Wszystko co można jednak zrobić w takiej chwili
kiedy chce się być nigdzie
to umieścić się z powrotem w sobie
i zrobić cokolwiek
Zaparzyć herbatę
herbatę
dziesiątą herbatę
być może coś się przeoczyło
choćby to jak herbata
rozwija listki swego losu
nabiera koloru i aromatu
czy można się temu oprzeć?

Tak

Ciało się rozsypuje
I słodycz zawraca niepotrzebna do kwiatów
Trzeba umieścić się z powrotem w sobie
W oczach dłoniach i ogrodzie
...

Zapach przenika ciało
Bo czasu nie ma i nie będzie
Słychać trzask kości wstępujących w siebie

Krzyk rozlewa się po wielkich polach
kwitnących maków
I szczekają przez otwarte okna słowiki

Alina Joanna Wiśniewska

środa, 22 września 2010

Po burzy - Robert Konca

Lęk wyparował z róż
I teraz przyglądają się sobie
Zadowolone z nowej intensywności
Barw i zapachu
Jak nagie kobiety
Na brzegu wodospadu

Cudownie ocalona sójka
Płacze nad spalonym drzewem
Wyrywa sobie pióra ze skrzydła
Aby zrozumieć co się stało
Z jej pisklętami

Burza powróciła
Do oczu Boga

Robert Konca

z antologii "Rzeki epizodyczne"

wtorek, 21 września 2010

Ptyś ikoniczny - Alina Joanna Wiśniewska

więc ptysiu, słowiku, małpko objazdowa
dookoła świata my
zataczając coraz szersze kręgi
ptysiu, świnko, zajączku, ogrodniczku, karmicielu ptaków
idziemy razem jak dzieci
utuleni w płaczu do snu
żaden święty tak by ikony nie namalował jak my idziemy
trzymając się w objęciach
wcale się nie dotykając
ale ty jesteś ptyś, słowik, bohater

Alina Joanna Wiśniewska

niedziela, 19 września 2010

obsesja - Wojtek Szmigoń

ja niedojrzały wariat
a ty gdzieś tam
kiedyś cię spotkam
przyniosę ci jak lubisz
zimne piwo
z radzieckiej lodówki
albo wino zagraniczne
językiem dotknę twoich
wrażliwych warg
a mój wewnętrzny chłopiec
dostanie na kino
sam zje zimną pizzę w tekturowym pudełku
potem zaśnie
przejęty ciekawością odkrycia
moich dzisiejszych spraw
zapiszę mu do zapomnienia
dźwięki usypane
w kurhany doznań
opowiem o nieuchronności pragnień
gdy ciemna rzeka wyleje
całkiem słona i naga
w meandrze żółtej wersalki
pod babcinym obrazem Maryi
w złotych ramach
zapamiętam deseń twojej skóry
pachnącej karmelem
i kozim mlekiem
opętany układem limbicznym
wedrę się w ciebie
zanim poznam twój krzyk


WS

środa, 15 września 2010

Nie namalowany obraz - Robert Konca

Szare
Ascetyczne tło

Na peryferiach płótna
Ledwie widoczna postać
Jakby zaskoczona przez obserwatora
W stanie pośrednim
Między gęstością a eterem –
Nie wiadomo
Czy właśnie się pojawia
Czy rozpuszcza w tle

Ten
Który płacze we mnie
Tak by to zostawił

Ten drugi –
Szalony błazen
Którego śmiech
Słyszę nazbyt rzadko
Dodałby kilka
Zaskakujących detali :
Cień jednorożca na tarczy zegara
Na którym dochodzi dwunasta
I papierowy, niemal umowny okręcik
Z żaglem przypiętym szpilką
Której czarna główka
To stężony niepokój wszechświata
Na chwilę przed ekspansją

Robert Konca

wtorek, 14 września 2010

Wiersz dla Pawła - Robert Konca

Wiem, że mnie teraz słyszysz.
To niemożliwe, abyś był tylko tam,
w tej drewnianej łodzi pod powierzchnią ziemi.
Patrzę na ciebie nie zniżając wzroku
i myślę o tobie w czasie teraźniejszym,
słysząc twój głos jestem przeświadczony,
że to nie złudzenie… Czy chcesz mi powiedzieć
że nadal śnią ci się spadające gwiazdy,
miłość bez cienia zazdrości i zdrady,
mimo że wybrałeś nagłe przebudzenie
jednym strzałem niszcząc widma w swojej głowie…
Teraz już nic nie zmieni twoich postanowień.
Dzieliło nas wiele lecz dziś w zawrotnym tempie
Zbliżam się do ciebie i ty wiesz o tym lepiej.

Robert Konca

sobota, 11 września 2010

WYSPA - Artur Rogalski

A po co mamy ulegać
rzeczywistości
oddawać hołd pająkowi
to tylko wzmocni jego sieć

wrzaski i szarpanina
przyspieszą nieuchronne
lepiej przygotuj plan ucieczki
i zniknijmy stąd cichutko
umknijmy po trzykroć

nie zapomnij tylko
że wyspa ma być rajem
nie zabieraj ze sobą gniewu
w przeciwnym wypadku
już nie uciekniemy przed sobą

zabierz tylko ciszę
syberyjskich przestrzeni
niech królowa śniegu
nauczy sztuki rezygnacji
zmysłowe palmy
i kiście kwiatów

Artur Rogalski
Wiersz z książki: "Obserwatorium. Antologia słów i obrazów"

poniedziałek, 6 września 2010

[nie chcę już pytań...] - Artur Rogalski

nie chcę już pytań
po co dlaczego w jakim celu

myślę tylko o tym
że chmury gęstnieją
błękit i czerń
łączą się
będzie burza

jeśli nawałnica nadciągnie
to dziś wieczorem na łowy nie wyruszą
głodne nietoperze
tak się stanie bo wszystko wydarzyć się musi

za kilka godzin po raz kolejny
zmierzę się z nocą i przemijaniem
banalne utarczki
niegodne wspomnień i kronik

tylko moje kroki
na schodach starych kamienic
prywatny świat
zamknięty granicami źrenic
umysłu i dotyku
osobisty kosmos

i jakbym sam siebie widział
w odległej przestrzeni obrazu
gdzieś przypadkiem kaprysem artysty
rzuconego na drugi plan

lub sztycharza
żartem tylko
wyrytym w sielskiej płaszczyźnie krajobrazu

Artur Rogalski

Wiersz z książki: "Obserwatorium. Antologia słów i obrazów"

sobota, 4 września 2010

Mustango - Artur Rogalski

semantyka organizmów - Wojtek Szmigoń

wydobyć z wnętrza miasta: ułożyć
na wprost języka.
dalej za mapą sylogizmów, ciało obrócić
w kształt. potem przesuwać dłonią
i operować palcami, nie używając ust
wdech… i wciąż ten sam smak
ziemi znad jeziora.
tatuuję postulat: człowiek podświadomy.

potem zamykam się na ewolucję,
w niej mokre sny kończą się
sztucznym oświetleniem, oczekujemy
jasnych słów. nocą przywieramy
do naszych nieruchomych ciał.


WS

*** - Wojtek Szmigoń

wrzucam do studni płaskie otoczaki
wypowiadając słowa
wrażliwy, podły, ambitny
za każdym razem tworzą się
takie same
koncentryczne kręgi na wodzie

WS

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka