czwartek, 10 czerwca 2010

raport z oblężonego portu - Wojciech Szmigoń

zbyt daleko, żeby zrozumieć gwałt. na odkształconym fragmencie
stali balansuje linoskoczek. kiedy ostrze poszuka mięsa
powstaną rany, z tłumu dochodzą krótkie okrzyki
lub jęk zawodu. zjadam siebie wyschniętymi ustami,
a słowa kanibali to szare chmury, tańczą nad rozpostartymi głowami,
dla niej potępienie – dla niego bezsenność.
skrawki śmierci kołysaniem wtłaczane pomiędzy ściany

i tyczka flisaka wbita po rękojeść w wodę, dodaj kłykcie
zbielałe od zaciskania pięści. potem drewno opada,
pęcznieje i pęka, rozkłada ramiona. o świcie,
gdy wracają ptaki nie odbija galar, nad nim zapach
gnijących truskawek. czekam tylko na zamyślone pisklę,
które ukołysze sny, uspokoi wzburzone fale.

minie ostatni dzień składania ofiar, asymetryczna gra
w poczuciu winy, gdy z ruin wypłyniemy pod klif.
a dalej już tylko lina rozpięta na oceanem.


WS

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka