środa, 30 czerwca 2010

łódź - Wojciech Szmigoń

dla MG

miasto pęka. otwiera się
miękka skorupa jaja, płynie śluz.
w nim czerwone pisklę szuka
cienia. jest wiele znaczeń.

samotność dotyka samotności
i nie istnieje czas, gdy ostry smak
na języku, a w dłoniach skurcz,
niezamierzone konwulsje.

film odtwarzany wstecz, do źródeł,
miłość staje się bogiem, nikt nie stoi z boku,
a w wypełnianych otworach ciała
przypływy. i nigdy nie pytaj o śmierć


WS

poniedziałek, 28 czerwca 2010

asymetria - Wojtek Szmigoń

droga do dworca prowadzi wzdłuż murów
więzienia. wilgoć konserwuje skórę,
wciąż ślepą i niemą,
czułą na deszcz.

na zbyt krótkich peronach mokną
pasażerowie i kwiaty
asymetrycznie rozsypane
pomiędzy szyny twarde jak rdza.

świnie! kurwy! świnie! kurwy!

jej czuły język skierowany do najbliżej istoty.
tak pozdrawia kobieta znikąd. przenika,
depcze żółte wargi kałuż. kiedy odejdzie,

nie musisz o nic pytać.


Wojtek Szmigoń

sobota, 26 czerwca 2010

JIHAD - Dariusz Adamowski

Wojna. Tak nagle przychodzi mi do głowy
to słowo. Rzecz na opisanie stanu rzeczy.
Jedna z Ostatnich Wojen. Nic mnie nie uchroni.

Żyłki, srebrzyste ścieżki biegnące z tranzystora do układów
scalonych. Elektrowstrząsy łączą mnie z chaosem. Niemrawa
myśl, która zaczyna się o siódmej rano nad poranną kawą
realizuje się w nagłej śnieżycy, w braku wody, w wybuchu
samochodu pułapki, w bankowej katastrofie, w zasiłku, w odwilży,
w gwizdnięciu czajnika, w słodko-gorzkim smaku na języku.

Nie wystarczy uzbroić się w cierpliwość.

Trzeba przeskoczyć tę górę dziesięć razy. Trzeba się odzwyczaić
od przyjemności, przyjemnostki, od każdego przerażenia
i strachu przed strachem. Odwyknąć od życia.
Od śmierci.
Od czasu.

Dariusz Adamowski

powrót - Wojtek Szmigoń

powrót
policz deski, ślady pod dywanem
i mijane drzewa. opowiada radio

na baterie: jest ciepło, więc nie pytaj
o powódź w Chinach. świnie
w ciągu kilku dni siwieją, od stresu.

i wciąż nie wiadomo, po co
każdy dźwiga cały świat, pełza
wbrew bogu.
tutaj metafora: własny strach.

gdy nie nadajesz imion aniołom, gołębiom
i pamięci po wróblach, wystarczy
śmiech, zapach migdałów na skórze.

razem poszukamy kuchennego stołu, nie przesadź
z modlitwą ani z przekleństwami.


Wojciech Szmigoń

piątek, 25 czerwca 2010

względy pozamaterialne - Wojtek Szmigoń

pij wodę powoli. przecieka
przez ścianki żołądka. w naczyniu
krople przeistaczane w krew,
pot i jęk.
na początku historii pojawił się
chyba bóg, potem
już tylko człowiek. płynie
w łodzi, unoszony donikąd.
nie bój się, dodaj apostazję,
wypowiedz słowa: miłość nie zaczęła się od prochu.
gdy ona dostanie małe słońce. ich dwoje
już w jednym. bez wioseł,
bez rzeki, bez świateł. chłód powietrza
i ruch ramion.

Wojciech Szmigoń

czwartek, 24 czerwca 2010

*** Robert Konca

wewnątrz dzieje się tak wiele
na zewnątrz nic
czasem tych parę kropel życia
zmarnowanych na jej brzuchu
potem piwo rozmowa
o wszystkim o niczym
nigdy o przyszłości

wewnątrz wszystko jest inne
miłość do wymyślonej osoby
daje nadzieję przetrwania
jest wolna i czysta
wewnątrz logika wszechświata
przewiduje nasze istnienie
myślę że jest to lepszy rodzaj fikcji

Robert Konca

wtorek, 22 czerwca 2010

Pod okiem Izy Staręgi


W piątek, 25 czerwca o godz. 19.00 w Pubie Mylna przy ul. Orzeszkowej 2 rozpocznie się wyjątkowo ciekawy wernisaż malarstwa pt. „O.Tworzyć”.
Autorkami obrazów olejnych są siedlczanki, które uczestniczą w zajęciach nauki malarstwa w pracowni Izy Staręgi oraz pracowni Klubu Spółdzielczego „Trójka”.
- To projekt dla osób dorosłych. W naszym mieście jest wiele sekcji plastycznych dla dzieci i młodzieży, ale dorośli, którzy kochają malarstwo i chcą się jego uczyć, nie mieli dotąd takiej możliwości – mówi Iza Staręga.
Od roku prowadzi lekcje pań (dla panów także, ale nie zgłosił się nawet jeden rodzynek!). Efekt jest wspaniały! Zobaczymy go na wystawie. (za Tygodnikiem Siedleckim)

poniedziałek, 21 czerwca 2010

BEZ - Dariusz Adamowski

Cały ten tumult, natłok ciebie. Chciałbyś
oświetlić wszystko jednym punktem widzenia.
Jak latarnia morska, która nie nadąża. Nie nadąża
język, głowa. Światło jarzy się coraz jaśniej.
Opowiadasz historię, parząc ludziom ręce.
Widać mięśnie, żyły, nerwowe zakończenia.
Film bez przerwy się wyświetla. Klatka za klatką
prześwietlasz taśmę, rzucając cień we wszystkich
kierunkach.

Wywróć to na lewą stronę. Wywróć wszystko.
Zamieszkaj na zewnątrz, ze światłem. Bez kogoś
w środku.

Dariusz Adamowski

WIERSZ DLA MARII - Robert Konca

jeśli chodzi o nasze samotności
to masz rację:
najczulszy dotyk dłoni
jest tylko sygnałem dla nerwów
aby rozpoczęły podróż w górę w dół i w głąb
i jest przyczyną tęsknoty
za następnym czułym dotknięciem

tacy jak my muszą być pewnie sami
i aż do końca ścigać swoje dusze
w labiryntach przeklętych ciał
wiarą lub alkoholem uspokajać
pędzące serca samotność
zbliża nas ale i dzieli straszliwie
na dwa tajemnicze pragnienia

Robert Konca

niedziela, 20 czerwca 2010

DRUGI WIERSZ DLA JOHNA FRUSCIANTE - Dariusz Adamowski

I'll pay to cut me out
J. Frusciante


To tylko śnieg, John, tylko śnieg. Posłuchaj
jak skwierczy na gałązkach i resztkach liści,
na foliowych torebkach. Wszędzie.

Chmury piętrzą się, niż za niżem. Chwile
zamieniają się miejscami i w ten sposób tworzymy
wieczność. Czy to zmęczenie ma jakiś kres,
John? Zmiana czasu miała przynieść odpoczynek,
ale nie spaliśmy dłużej. Wycięliśmy tylko łatkę w czerni
przez którą widać zimową noc. Teraz trzeba będzie
nieustannie sztukować, doszywać. Coraz więcej
wspomnień, coraz więcej przyszłych chwil.

Jeśli kiedyś spotkam jedno z moich wcieleń, czy nadal
będę rzucał cień? Nie wiem, widzę tylko mgłę,
odkąd w moim oku zamieszkał szron.

Dariusz Adamowski

sobota, 19 czerwca 2010

PUSTKI - Dariusz Adamowski

Śnieg znikł. Pola są puste, czarne.
Takie jakimi wszystkie pola być powinny.

Jak przestrzeń w ogromnych dziurach
między gwiazdami. Jak połacie bezczasu w atomie,
oddzielające jądro od elektronów.

Wszystko co się przejawia w ten bezchmurny
marcowy dzień, gdy idę na spacer, przypatrując się
sile ciepłego wiatru, pustego w swej naturze,

jest tym co widzę i czuję. Wszystkim. Niczym
więcej.

Dariusz Adamowski

wtorek, 15 czerwca 2010

LOTOS - Dariusz Adamowski

Tej wiosny sady kwitną tylko nocą,
na granatowo. Żadne inne barwy
nie kuszą ludzi. Nasz wszechświat jest czarny.
Niech białe kwiaty zgasną, niech nie mącą

percepcji. Rzeczy wokół ciebie nie chcą
być oglądane. Wolą doświadczenie
od najczulszego opisu (niewiernie
smakuje). Rzeczy nigdy się nie zmieszczą

w języku, w żadnym obrazie czy skanie
rzeczywistości. Nocą bez wahania
stają się sobą: przejrzyste i nagie.

Są częścią ciebie. Zapisujesz zdania,
atrament kapie na zwęglony papier -
na czarny lotos. I świat się odsłania.

Dariusz Adamowski

sobota, 12 czerwca 2010

*** - Eliza Krawczuk

zapamiętałam cię wyższego

bo twoje oczy
były dalej
niż dłonie
które uparcie poprawiały
opadające ramiączko
mojej bluzki

a ono tak bardzo chciało spaść ci do stóp


Eliza Krawczuk


(Z tomu "W czerwieni się zmieszczę", Konfraternia Kozirynek, 2010)

czwartek, 10 czerwca 2010

raport z oblężonego portu - Wojciech Szmigoń

zbyt daleko, żeby zrozumieć gwałt. na odkształconym fragmencie
stali balansuje linoskoczek. kiedy ostrze poszuka mięsa
powstaną rany, z tłumu dochodzą krótkie okrzyki
lub jęk zawodu. zjadam siebie wyschniętymi ustami,
a słowa kanibali to szare chmury, tańczą nad rozpostartymi głowami,
dla niej potępienie – dla niego bezsenność.
skrawki śmierci kołysaniem wtłaczane pomiędzy ściany

i tyczka flisaka wbita po rękojeść w wodę, dodaj kłykcie
zbielałe od zaciskania pięści. potem drewno opada,
pęcznieje i pęka, rozkłada ramiona. o świcie,
gdy wracają ptaki nie odbija galar, nad nim zapach
gnijących truskawek. czekam tylko na zamyślone pisklę,
które ukołysze sny, uspokoi wzburzone fale.

minie ostatni dzień składania ofiar, asymetryczna gra
w poczuciu winy, gdy z ruin wypłyniemy pod klif.
a dalej już tylko lina rozpięta na oceanem.


WS

poniedziałek, 7 czerwca 2010

metamorfoza - Wojciech Szmigoń

szarpie pustka. wilgotny wiatr
bierze pod język rurki dzwonów, reanimuje
blaszane serca. milczysz

ukłuta kroplami deszczu i komarami.
pozwalasz patrzeć od zewnątrz, zamknięta
w kokonie. jesteś nocnym

tatuażem motyla na języku. w gorączce
wykluwasz się ze strąka fasoli, z kolanami
pod brodą, w wynajętych przeobrażeniach

zapamiętany ból.

Wojciech Szmigoń

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka