niedziela, 25 kwietnia 2010

MISTYFIKACJA - Grzegorz Przepiórka

Na kursie języka mistycznego
szkolarze siedzą w ławkach równo
ustawionych przez gorliwych woźnych.
Dukają modlitwy z katechizmów
wyblakłych pod upływem czasu.

Ich twarze nie zdradzają postępów
w gramatyce ekstatycznych wprawek.
Jedynie rytm poruszanych ust
burzy błogą harmonię bezwładu.

Zbiór neologizmów zapisano
w plikoindeksie słów zakazanych,
by uchronić ich świętość prawideł
od świadomych zapędów herezji.

Odwykli od emfazy lektorzy
wahadłowym potakiwaniem
szczepią im pedanterię interpunkcji,
halucynogenny wertykalizm.

Jedni drugim wydali na pastwę,
mimo absolutnej liczby idiomów
pomnożonych płynnością znaczeń,
ćwiczą się w rozmówkach bosko-ludzkich.

Grzegorz Przepiórka


(wiersz opublikowany w Siedleckim Niereguralniku Literackim, nr 3/11)

sobota, 24 kwietnia 2010

REFRAKCJA OKA - Wojciech Szmigoń

gdy w pokoju cisza napotyka ciemność - rozpada się
na okruchy. wyglądające jak małe, niebieskie motyle, wędrujące
pod powiekami pyłki, które powoli układają się w plamy.
czasem wydaje się, że wykonując obrót nabierają realnych kształtów.
jak wtedy, gdy na chwilę pojawia się smutna głowa demona, albo dryfuje
sylwetka kobiety. i wciąż stoi tam w deszczu bez parasola, kiedy mój wzrok
powieszony na błonie powiek widzi inaczej, a światło czeka na oswojenie.

Wojciech Szmigoń

KROPLA - Wojciech Szmigoń

jeszcze jest kształtem, kolejną, zwykłą kroplą, zatrzymaną
ponad powierzchnią płynu. odrywa ułamki sekund, gdy czas
załamuje się pod napiętą błoną. odbija zdeformowany obraz świata.
wilgotne ciało klęka wśród białych ścian, nieruchomieje.
pod powierzchnią zwilżaną sztucznym światłem
porusza się i spada w uniesieniu, rytmicznie wybucha w twarz.

Wojciech Szmigoń

MITOCHONDRIA - Wojciech Szmigoń

jesteś najbliżej
oka, w nim zaburzasz widzenie.
zdradzasz się, gdy głos wypełnia przestrzeń
znajdujesz pretekst,
otwierasz drzwi symbolizują wahanie.
zanim powiesz co zrobiłaś, wsuwam
ci palec do ust. zawiązujesz oczy,
nie rozumiem - tylko się nie broń,
oddychaj.

Wojciech Szmigoń

środa, 14 kwietnia 2010

DROGA - SEN O ZBIGNIEWIE HERBERCIE - Robert Konca

Zasnąłem w fotelu
Czekając na burzę

Kiedy się obudziłem
Siedziałeś przy stole
Z dobrotliwym wyrazem twarzy
Starego mistrza
Który już wie
Że życie i śmierć
Są jak światłoczułe detale
Tego samego obrazu
Widoczne albo ukryte
W zależności od mocy blasku oczu
Obserwatora

Kiedy Dionizos rozlewał wino do kieliszków
Powiedziałeś z uśmiechem:
Droga mędrca
Nie jest drogą ku dobru
Ważne jest jednak
Aby rzeczy nazwać po imieniu
Gdy większość dla swej wygody
Karmi się kłamstwem

Wypiliśmy wino
I nagle huk grzmotu
Obudził mnie po raz drugi

Ciebie już nie było
Burza śpiewała epilog
Żarówka zgasła

Między strunami błyskawic
Ujrzałem drogę

Robert Konca


(wiersz opublikowany w kwartalniku kulturalnym "Kozirynek", nr VI/2008)

sobota, 10 kwietnia 2010

KAMIEŃ Z ROSETTY - Artur Rogalski

dziękuję za alfabet
rozsypane litery
z których pomogłeś ułożyć słowa
mój mistrzu Zbigniewie

przed Tobą
to były tylko znaki
nieczytelne
jak obrazki hieroglifów
choć zawierające
niewyraźną obietnicę
odkryć i przygód

Twoja opowieść
jak klucz do szyfru
jak czarny kamień z Rosetty
nadała sens nieznanemu

jeszcze żyłeś
kiedy próbowałem
wejść do tej samej rzeki
odszedłeś
zostałem na dalekim brzegu
jak w koszmarnym śnie
w którym oddalają się bliscy
a my zamieramy w bezruchu
choć tak bardzo chce się biec
krzyczeć zatrzymać

dawniej
podobało mi się
Nie
z Przesłania Pana C.
dziś coraz dłużej
coraz uważniej
patrzę na marginesy
Twoich podróżnych dzienników
tam gdzie pozostały rysunki

ich najbardziej
niewidoczny
niespodziewany
mieszkaniec
wydrapuję
w przestrzeni papieru
niezdarny hołd
dla katedry
modułu
i cyfry

gromady moich liter
śmieszne jak
paleolityczni wojownicy
którzy zastygli na ścianie jaskini
w nieporadnej pogoni za mamutem
dużym wyraźnym
znaczeniem

a chciałabym muskać
płótno kartki
światłocieniem wrażeń
jak Giorgione
jak Terborch
jak Ty

na szczęście wiem
że słów nie należy sądzić
palić z mocy fałszywych wyroków
na małych rzecznych wyspach w
centrum miasta
i bez tego bezlitosny trybunał
wszechświata
wydał orzeczenie
wszystkie znaki tej ziemi
mają zniknąć
za ileś tam lat

Twoje litery też wyblakną
jak kolory kolumn
i posągów
ale pozostanie marmur znaczeń
horyzont tajemnicy
przesłonięty
burzową chmurą

a wśród labiryntu podziękowań
wyrytych na cokole
posągu
moja niewyraźna
fraza zachwytu barbarzyńcy:
byłem tu A.R.

Artur Rogalski


(wiersz opublikowany w kwartalniku kulturalnym Kozirynek, nr VI/2008)

czwartek, 1 kwietnia 2010

HOLOGRAMY - Robert Konca

popsuł mi się wzrok
od patrzenia na codzienność

szklane wieże miasta
i tekturowe slumsy
wyglądają jak plama atomów
które nagle wytrącono z orbit

twarze morderców i zabijanych
są jednym mglistym obliczem
którego szukam w lustrze
aby nas zrozumieć

i tylko w dali
za przeczuciem horyzontu
gdzie żelazne więzienie realności
ulega odwiecznej korozji nadziei
coraz wyraźniej dostrzegam blask
jak widzi się obietnicę światła
w lekko uchylonych drzwiach

jakby z rany
którą zadaliśmy światu
zamiast krwi wypływały
świetliste hologramy
niosące bolesny depozyt
naszej cywilizacji
ku niezasłużonemu
zbawieniu

Robert Konca

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka