środa, 24 marca 2010

SYBERIA - Robert Konca

miałem sen

moja babcia
która umarła
w dziewięćdziesiątym drugim
i mój ojciec
który ją wyprzedził
w siedemdziesiątym trzecim
siedzieli za kulisami teatru
w pięknym mieście Krasnojarsk

stałem zaplatany
w kurtynę między światami

ojciec się nie odzywał
pił wódkę
próbując spojrzeć
w rozbiegane oczy czasu
po czym zniknął

zbyt mało zostawił mi wspomnień
aby się śnić

a więc wróciłaś, babciu
do ziemi swych urodzin
do bezkresnych dorzeczy
tęsknoty i chłodu
gdzie przerażającym pięknem Syberii
zachłysnęło się tylu naszych
pozostawiając osad imion i modlitw
na ścianach baraków -
zanim zniknęli w śmiertelnym zachwycie
jak cienie w obrazie świata,
punkty osobliwe
na osi współrzędnych imperium
pierwotnie istniejące w zamyśle twórcy
lecz później w ostatecznym przejawie
ekspresji
zabrakło dla nich miejsca w perspektywie

jako dziecko
uciekałaś stamtąd szczęśliwa
do na wpół mistycznej Polski
ale nigdy nie mogłaś przywyknąć
do zbyt łagodnych zim
i ciasnych odległości
Podlasia i Wileńszczyzny

z Krasnojarska do twego domu
na skraju tajgi
jest dwieście wiorst
to odległość
którą teraz przebywamy
w ciągu najmniejszej jednostki czasu
obowiązującej w moim śnie
i twojej wieczności

już układasz syberyjskiego pasjansa
zwanego katorżniakiem
czekając cierpliwie
aż twój ojciec wróci
z polowania na astralne niedźwiedzie

po drodze pewnie ustawi troskliwie
na szerokich torach magistrali
wykolejoną lokomotywę

i tylko mój ojciec nie potrafi odnaleźć
drogi do domu
choć może wraz ze mną
usiłuje cię teraz dostrzec
przez oniryczne szkice mrozu
na szybie okna,
a dziadek Heniek
szlachetny ateista
któremu w osiemdziesiątym drugim
dosłownie pękło serce
uśmiecha się z zakłopotaniem
przenikając przez drzwi
święcie przekonany
że śni

Robert Konca

(wiersz opublikowany w Kwartalniku Kulturalnym Kozirynek, nr IX/ 2009)

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka