niedziela, 28 lutego 2010

KOJĄCE OFFLINE - Dariusz Magier

"Kojące offline to oczywiście nie zamykanie się przed wszystkim, co nowe.
Wbrew naszym czarnym wizjom poza kulturą masową istnieje jeszcze życie. I są też jego przejawy, choć trzeba niekiedy trochę więcej wysiłku, by się do nich dokopać przez warstwy śmiecia i informacyjnego szlamu. Offline to tama przed szlamem, przed zalewem informacji dezaktualizującej się szybciej niż okres krzepnienia superglue, przed infantylizmem i intelektualną prowincją z trudem wegetujacą pod grubą warstwą żelu. Ten limes nalezy utrzymać, te mury nie runą, nie obawiajmy się, bardowie żenady nie mają charyzmy Jacka Kaczmarskiego"
(fragment felietonu Prowincja intelektualna, Dariusz Magier, Kozirynek, nr I/2007)

sobota, 27 lutego 2010

WAŁBRZYCH - Robert Konca

Wieczór nad placem Grunwaldzkim
Otwiera się jak mięsożerny kwiat
I pękają pod nogami lustra
Nieświeżych kałuż

Chmury i ognisty dym
Z miejscowych kuźni Mordoru
Falują jak fryzury popiołu
Uderzane przez wiatr
Znad zachodniego oceanu

Odurzeni siarką łowcy
Polują z bezinteresowną agresją
Na kamiennej sawannie Starego Zdroju
I nie pomogły tybetańskie relikwie
Ukryte na górze Chełmiec

Stróże prawa i sprawiedliwości
Nie mają tu już czego pilnować
Nasłuchują z bezpiecznej odległości
Jak z hukiem zamykają się okna
Oblężonych ludzi

Robert Konca


(Kozirynek, nr I/2007)

piątek, 26 lutego 2010

LAMPA W CIEMNĄ NOC - Dariusz Magier

można żyć pięknie
wiem to
i czasem potrafię
wystarczy iskra
by zapalić lampę
rzecz w tym
by była
pełna nafty

Dariusz Magier

(wiersz jest częcią składową felietonu "Prowincja intelektualna", Kozirynek nr I/2007)

czwartek, 25 lutego 2010

W DRODZE - Robert Konca

Nie masz nic prócz drogi
Której celu nie znasz
Lepsze to niż gdybyś cel znał
A nie mógł odnaleźć drogi

Więc idź
Nakarm zmysły
Zrań serce na drodze
Pochyl się mijanym fragmentem
Nad kamieniem pyłem i wodą
Pocałuj różę
Bądź różą
Przybitą gwoździami do krzyża
I przyjmij ten nierozerwalny dar -
Pozornie wieczny ból
Pozornie krótkie szczęcie

Aż wreszcie ujrzysz że to
Co wydawało się tobą
Ze snu budzi się w śmierć
A z niej znowu wraca śniąc
Tka światy pełne nadziei i gniewu
Ogrody nie spełnionych obietnic
Zawsze w drodze od snu do śmierci
Jak między biegunami magnesu

Przez pajęczynę twoich zmysłów
Z morza światła przedostaje się
Tylko jeden okaleczony promień
Jak epizod psychicznej choroby
Ale i przypomnienie
Że trwa cos prócz widm w twojej głowie
Zas ukrzyżowana róża -
zmartwychwstanie

Robert Konca

(Kozirynek, nr I/2007)

środa, 24 lutego 2010

NO-ROOTS REGGAE - Dariusz Adamowski

(Piosenka w stylu roots o nie zapuszczaniu korzeni)

No, don’t last too long in the Babylon.
Move along!

4th Ave Rockers

Słodycze szczerzą zęby. Ale rzadko je
niszczą. Prawie nigdy. A szczoteczki
i dentyści są kosmiczni. Zwalczają kamień
jeszcze zanim go pomyślisz (komety
rozpadają się w pył). Alergicy płyną,
ale tylko do pierwszej apteki. Marża
jest zaniedbywalna. Odpisujesz ją
i stać cię na ból gardła lub głębiej -
na schizofrenie. Gorsza część ciebie ma się
coraz lepiej. W każdym razie tak wygląda
na ekranie, gdzie każdy piksel tańczy
jak mu zagrasz i nigdy nie skomli.
Zwierzęta są potulne. Te które się zjadają,
robią to w wielkim skrócie. Kotlety kochają
mikrofalówki, fale rozpoznają swą naturę,
porzucając trwogę. Nic w twoim mniemaniu
nie rozpada się bardziej niż na kwarki.
Ty też wydajesz się pozbierany.

Wysyp to i ruszaj w drogę!

Dariusz Adamowski

PODRÓŻ BEZ WSKAZYWANIA POWODÓW - Wojciech Szmigoń

ile jeszcze człowieka w człowieku. strzał w potylicę
jest dobry na początek. potem klasyczne teksty, czytane
na dworcu. nie wypada łkać, czekamy z biletami w rękach.
speszeni zaglądaniem w odkryte perony dopuszczamy się
zerkania ukradkiem. głos z nieba. lekki przysiad i ruch poziomy
z walizką. noty za styl ogłaszane na tablicy odjazdów.

dostosuj się, palce przytrzymaj wargami. delikatnie usiądź,
nie będzie bolało. bezszelestnie wyjmij tomik zaklęć. strzał
w potylicę wciąż dobry na początek. sól na otwarte rany,
poezji - zamknąć nawiasy. poniżej punktu krytycznego podcinam
żyłom skrzydła. powyżej punktu G natrafiam na twoje usta.

Wojciech Szmigoń

niedziela, 21 lutego 2010

POETKA. FIN DE SIECLE - Artur Rogalski

w niknących
konturach
dni i nocy

uwikłana
w deszcz bzów
w ciepły wieczór
w płatki welinu

wewnątrz kruchej fortecy snów
ukryta
za barykadą poduszek na parapecie

boi się
czy jutro w labiryncie luster
odnajdzie
to co trwać powinno
zawsze

tak jej się wydaje
zawsze

ale połamane fiszbiny
gorsetu

szpaler
wątpliwości
na wiklinowym manekinie

nie patrzeć w tamtym kierunku
tak
przecież
promienie ślizgają się po witrażyku
na oknie
jak co dzień

tak
trzeba podlać kwiaty
nakarmić kota

i starać się unikać
rymów do

nie zdążyła

nieoczekiwanie

kto będzie pamiętał

Artur Rogalski

piątek, 19 lutego 2010

WERNIKS - Artur Rogalski

nie buduj domu na moście
nie zostawaj na Ziemi
brakiem przywiązań
osiągnij przezroczystość
mówił

ale nie słuchałem

jak zwykle wyszedłem

wszystkie skojarzenia i myśli
to tylko zmięte kartki papieru

ślepi przewodnicy obiecują
bezpieczną drogę przez labirynt
niezliczonych uliczek
zakończonych murem

tymczasem werniks pokrywa
nasze sylwetki
coraz szczelniej

patrzę z niedowierzaniem
w lustra

w czyśćcu lub piekle
błękitnej planety
żyję sobie
a kwiaty kwitną


Artur Rogalski

środa, 17 lutego 2010

Z TYBETAŃSKIEJ KSIĘGI UMARŁYCH - Dariusz Adamowski

Szlachetny Synu, w twoim ciele nie ma
już żadnej rzeczy, którą mógłbyś nazwać
szlachetną. Oddech tkwi w tobie jak zadra.
Resztki żywiołów - ostatnie wspomnienia

giną. Zabawka na dobre zepsuta.
Już nic nie płonie, nie odpływa, nie drży.
Jesteś jak ziarnko, chociaż byłeś większy
niż góra. Jesteś jak najcichsza nuta.

Dźwięk ulatuje wprost do ciała bóstwa.
Drogę zna dobrze, dobrze wie którędy
opuścić ciało, jak ominąć usta.

Nie pozostaną po nim żadne błędy,
zapachy, formy. Pozostanie pusta
przestrzeń i światło. I nie będzie puenty.


Dariusz Adamowski

wtorek, 16 lutego 2010

ZAPIS- Dariusz Adamowski

Przyśniło mi się piekło. Niezbyt gorące
ani też zimne. Przyśniły się twarze
jak rozdęte żagle. Bardzo
blisko mnie. A sam byłem
bez ciała, bez twarzy i odmawiałem
dostępu cudzym oczom, ale one bez końca
wracały i nie było mowy. Choć milczenie było
wymowne. Adoracja wynajętej przez sen przestrzeni
i jakieś drobiazgi, które toczyły się po chodniku miasta. A to miasto
nagle i nie wiadomo skąd. Niczyje.
Może tylko ten chodnik był mi bliski, kiedy szukałem
pomiędzy płytami. I ten beton. Nie wiem. Kiedy wracały twarze,
znów było strasznie. Próbowałem wmamrotać w ten sen,
że cała przestrzeń i ciało snu - jedno jesteśmy,
że zasiedlać nie znaczy cierpieć. Lecz niewiele
pomogły zaklęcia i trzeba się było obudzić
lub przynajmniej ocknąć. Odnaleźć
jakąś jawę. Zapytać - dlaczego
śni mi się piekło?

Dariusz Adamowski

CHŁOPIEC - Dariusz Adamowski

Nieśmiertelny co najwyżej do dziesiątego roku
życia. Jeśli doliczyć wycięty wyrostek i
wszystkie gorzkie anginy, to marny wynik. Chłopiec,
z którym włóczyłeś się zimą na nartach z NRD
jest tobą. Ten sam, który opłakiwał zabite świnie
i chciał adoptować wszystkie psy świata.

Teraz on ci towarzyszy. Grymasi w refleksach
zamykanych okien. Przewraca się na śliskim chodniku
i płacze. Kiedy myjesz twarz, chwyta cię za szyję,
żeby nie utonąć. Potem, we śnie nie odstępuję cię
na krok.

Dariusz Adamowski
(wiersz opublikowany również na literackie.pl)

wtorek, 9 lutego 2010

*** - Magda Raczko- Pietraszek

Między dniem
A cieniem nocy,
Między zgasłą lampą
A przeznaczeniem,
Człowiek
Samotny wędrowiec.


Magda Raczko -Pietraszek

(wiersz opublikowany w piśmie "Kozirynek", nr V/2008)

niedziela, 7 lutego 2010

ASAMBEL- Adam Świć

W takim kontenerze nic się właściwie nie dzieje. W środku ciemno, tylko po kątach nieruchome światełka wiszą jak robaczki świętojańskie. Żółto pulsują, każde wielkości łebka od szpilki. Nic ciekawego. Te jasne punkciki blado oświetlają wnętrze skrzyni. Oświetlają Asmabela. Asmabel jak to Asmabel. Leży, uśmiecha się kwaśno, ziewa. Nuda koszmarna. Składa i rozkłada się jak scyzoryk - dla zabicia czasu. Nie ma wczoraj, nie ma dziś, nie ma jutro. To jest jedyna prawda o tym kontenerze. Innej prawdy nie ma.

Adam Świć
("Kozirynek, nr 1/2007)

sobota, 6 lutego 2010

*** - Magda Raczko -Pietraszek

Kiedy toń stawu
Staje się lustrem
Dla nieba,
Dobro i zło
Mylą się ze sobą.

Magda Raczko -Pietraszek
(wiersz opublikowany w piśmie "Kozirynek" nr X/2009)

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka