piątek, 18 grudnia 2009

OKO- Dariusz Adamowski

Idę. Pełnia wędruje po mojej lewej stronie.
Wielka. Przytomna. Gotowa pożreć wszystko.
Lub wszystko wypluć. Mój ruch jest pozorny,
pozorowany przez wieki. Podążam, lecz nigdy
nie nadchodzę. Ostrzegam, ale nikt nie drży.
Patrzę, ale nie ma nic do zobaczenia. Tylko jedno
jest oko. Tylko w nim zamiera foton i zmienia się
w kamyk, który dziecko bierze w dłonie. Który
mężczyzna zgniata w pył i sypie na oślep.
To oko się nie zamknie. Nie spłoszy.

Zawracam, aby pełnia poznała moje obie strony.
Cień jest teraz w miejscu światła. Twarz zasłonięta
czernią, błyszczy światłem odbitym, odbitym. Oko
mroczy blaskiem. Lśni czernią.

Dariusz Adamowski
(wiersz opublikowany również na literackie.pl)

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka