czwartek, 31 grudnia 2009

Rzeki epizodyczne - antologia


Nowa antologia na Nowy Rok. Jeszcze gorąca jak żywa tkanka.

Wiersze
: Robert Konca, Maria Kryńska-Szostak, Magdalena Raczko-Pietraszek, Artur Rogalski, Wojciech Szmigoń

Translated
by Iwona Cymerman

Skład: Przemysław Tytus Krupski

Wydawca:
RASiL - Konfraternia Kozirynek

Podziękowania dla Konfraterni i sponsora, który niestety chce pozostać anonimowy.

wtorek, 29 grudnia 2009

ROZPRUWACZ - Dariusz Adamowski

To co zasłonięte musi zostać odkryte. Trudzimy się,
by to zobaczyć i dlatego tak często zostawiamy głowy
na torach, dlatego spadamy z najwyższych pięter.
A gdy leżymy, nóż kroi głęboko. Cięcia przebiegają
wzdłuż linii podstawowych wiązań. Potrzeba bardzo ostrych
narzędzi i wielkich prędkości, by sprawdzić, czy jesteśmy stworzeni
z tej samej substancji, która nadaje nam zewnętrzny kształt.
Czy utrzymuje nas przy życiu pięciopalczaste złudzenie?
Jeśli tak, zaiste powstaniemy z martwych i zapiszemy przestrzeń
jak zwykła kartkę. Jeśli nie, zstąpimy do niższych wymiarów
i będziemy się kurczyć w bóstwach do nieskończoności.

Dariusz Adamowski
Zajrzyj w ciemność krwi, w lepkość szpiku. Oto twoja droga.
Oto nóż.

piątek, 25 grudnia 2009

SONET - Dariusz Adamowski

Te ścięgna ścieżek zapisanych w biegu
tropami ludzi, zwierząt. Białe pole
zmienia teorię w praktykę i wolę
myśleć, że każdy nikły ślad na śniegu

prowadzi dokądś. Że zając, co skoczył
nagle za zaspę, zasłuży na więcej
niźli przecinek, maźnięty naprędce –
choćby na myślnik. Kiedy przymknę oczy,

tak o tym myślę, lecz na horyzoncie
dogasa światło. Tam staje maszyna
zwierzęcych mięśni. Zostajesz na lodzie,

na obcym lądzie, gdzie żadna przyczyna
nie rządzi skutkiem. Gdzieś w przejrzystym chłodzie,
gdzie nic się kończy – nic się znów zaczyna.

Dariusz Adamowski

(wiersz opublikowany również w papierowej i internetowej wersji pisma "Akcent")

czwartek, 24 grudnia 2009

*** - Magda Raczko-Pietraszek

Wschodzi zimowe
słońce,
księżyc blady
w szarym błękicie.
Dzień z nocą,
Światło z cieniem
razem
tylko przez chwilę.

Magda Raczko-Pietraszek






(wiersz opublikowany w kwartalniku kulturalnym "Kozirynek" nr 2/2007, obraz autorki wiersza z cyklu "Przestrzenie błękitu")

piątek, 18 grudnia 2009

OKO- Dariusz Adamowski

Idę. Pełnia wędruje po mojej lewej stronie.
Wielka. Przytomna. Gotowa pożreć wszystko.
Lub wszystko wypluć. Mój ruch jest pozorny,
pozorowany przez wieki. Podążam, lecz nigdy
nie nadchodzę. Ostrzegam, ale nikt nie drży.
Patrzę, ale nie ma nic do zobaczenia. Tylko jedno
jest oko. Tylko w nim zamiera foton i zmienia się
w kamyk, który dziecko bierze w dłonie. Który
mężczyzna zgniata w pył i sypie na oślep.
To oko się nie zamknie. Nie spłoszy.

Zawracam, aby pełnia poznała moje obie strony.
Cień jest teraz w miejscu światła. Twarz zasłonięta
czernią, błyszczy światłem odbitym, odbitym. Oko
mroczy blaskiem. Lśni czernią.

Dariusz Adamowski
(wiersz opublikowany również na literackie.pl)

środa, 16 grudnia 2009

*** - Adam Świć

każdy ma własną Itakę
choć najczęściej dryfujemy
nie znając jej położenia
żeglowanie jest rzeczą konieczną i
piękną

żeglowanie jest rzeczą straszną
nigdy nie jesteśmy gotowi
na godziny Scylli i dni Charybdy

ale nawet wtedy
ktoś czeka

Adam Świć
(opublikowany w "Kozirynek" nr 2/2007)

wtorek, 15 grudnia 2009

*** - Robert Konca

znalazłem swoje ciało
kształt będący granicą
uprawnień umysłu

znalazłem swój umysł
anarchię i chaos
które zakłócają
kontemplację duszy

znalazłem swoją duszę
jest mglistym przeczuciem
które mnie prowadzi
w objęcia szaleństwa

Robert Konca
(wiersz opublikowany w pismie "Kozirynek", nr 1/2007)

niedziela, 13 grudnia 2009

I STAJE SIĘ NOC- Robert Konca

Włożyłaś błękitną czapkę nieba
I jest ci w niej ładniej
Niż słońcu

Pod szczytem Łomnicy
Wiatr urządza nam lekcję pokory

A tu schronisko zamknięte
Nie będzie elektrycznej herbaty
Z destylatem z leśnego runa
Gospodarz
Pan Laco Kulanga
Pewnie utknął gdzieś na szlaku
Z dwustukilowym ładunkiem
Na szerokich plecach
A my z naszych atomów i próźni
Musimy uformować jedno ciało stałe
By wiatr nie zdmuchnął nas z grani

Śliskie kamienne stopnie
Ewidentnie wiodą do nieba
I to dobrze że jesteśmy
Bardziej zdziwieni niż rozczarowani
Gdy skalna ścieżka znienacka
Obiera niemal infernalny wektor

Lesista dolina
Pełna jest mgieł i wątpliwości
Rozkładamy kolorową mapę
Dzieło sztuki abstrakcyjnej
By znaleźć drogę do wieczoru w bazie
Gdzie kaflowy piec już czeka
Na wzniecenie ognia
Jak poeta na łaskę natchnienia

I staje się wieczór
Piec szepcze czule
W kaflowym narzeczu,
Wrze woda na herbatę

To chwila kiedy ufam
Że na nic entropia
Ucieczka galaktyk
Paroksyzmy czasu
Próbujące ukraść nam młodość
Piękno i wszelką nadzieję

Czy jesteśmy razem
Nie wiem
Ale czy są samotne
Dwie cząsteczki wygnane
Na przeciwległe krańce kosmosu
A jednocześnie tak bliskie
Bo przecież oddziałują na siebie
Zaginając czasoprzestrzeń
Jak kartkę papieru

I staje się noc
A nasze oczy
Śnią się nam nawzajem


Robert Konca
(wiersz opublikowany w piśmie "Kozirynek" nr 4/2008)

czwartek, 10 grudnia 2009

LOVE POEMS- Dariusz Adamowski

Cóż nam pozostaje, poza pisaniem
miłosnych wierszy. Zima jest wszędzie,
w każdym zakamarku śniącego serca.

Rozpalamy w kominkach, ale drzazgi
nie zajmują się ogniem. Zapalniczki
nie krzeszą iskier. Widzisz twarz przyjaciela
i nie wiesz, czy to twoje własne odbicie. Blask
powraca do źródeł. Światło nie opuszcza cię
na żadnej z fal. Słychać trzaski, promieniowanie
tła, chrzęst złotego piasku w zębach.

Ale nie chcesz tego wszystkiego wiedzieć.

Niech ekran unosi wyznania. Niech kartka
zrobi miejsce na miłość. Niech śnieg krwawi
łagodnie, żeby nikt nie widział mordercy.


Dariusz Adamowski
(wiersz opublikowany również na literackie.pl)

poniedziałek, 7 grudnia 2009

*** - Adam Świć

zamieszkał w pustej muszli

którą morze wyrzuciło na brzeg
Nora znalazła ją
i przyłożyła do ucha

zniewolił już wiele dziewcząt
szept pięknego króla piratów

Adam Świć

(wiersz opublikowany w "Kozirynek" nr2/2007)

sobota, 5 grudnia 2009

OD CZASU DO CZASU- Wojciech Szmigoń

od czasu do czasu
odwiedź mnie
bez zobowiązań
męża, dzieci i zdrowej diety

zadaj się ze mną
wyrafinowaniem szpilek Blahnik'a
pończochami na poręczy krzesła

gdy zechcesz odejść
wyjdź szybko i dyskretnie
bez przytulenia


(wiersz opublikowany w "Kozirynek" nr 5/2008)

środa, 2 grudnia 2009

PODRÓŻ NA STRYCH - Eliza Krawczuk

I

i tylko schody widzą
niewinność halek
chichoczą pełne jej bioder i nóg
pieści stopnie
coraz wyżej
muśnięcia obcasów
poręcz prowadzi do klamki
rozchwiana muzyką palców

II

ściany kryją spróchniały jęk
oczy poszukują światła
belki najeżone surowością
z trzaskiem łamią biel
skrywająca jej dumę
przez deski dachu
przesiąka zieleń dnia
na zakamarki twarzy
zafascynowanej półcieniem tajemnicy
usta rozgniotła na skrawku lustra
które obserwowało jej dorastanie
a konik zachwiał biegunami
dzieciństwa i dorosłości

III

i tylko schody widzą
rumieniec halek

(wiersz opublikowany w kwartalniku Wyspa, nr 3/2007)

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka