poniedziałek, 30 listopada 2009

PŁONĄCYM ŚWIECOM - Eliza Krawczuk

tak właśnie Bella stała się Chagall
nadała kształt jego spojrzeniu
jak zima

która tak kocha drzewa
że śnieg przybiera kształt gałęzi
by ochronić je przed zmarznięciem

(wiersz opublikowany w kwartalniku Wyspa, nr 3/2007)

sobota, 28 listopada 2009

W ODPOWIEDZI - Artur Rogalski

Marii Kryńskiej-Szostak

Nawet nie zamysłem
szkicu

jesteśmy tylko farbami
zbiorem pstrokatych plam
na palecie Mistrza

używanymi
bez końca
do jego jedynego arcydzieła
z każdego będzie pożytek
nie mylili się prorocy

zwęglone ciała templariuszy
i Joanny
to czerń na skrzydła aniołów nocy
lub pyski gargulców

karmin kobiecych warg
i krew
w purpurę królewskich szat
wtopione

a słowa marzenia strach
mieszanina czerni i bieli
idealne na obraz pod tytułem
szare pokoje
ze smużką pajęczyny

w oczekiwaniu
na wybór odcieni
niektórzy
samotni
jak kolory podstawowe
inni zespoleni
w barwy pochodne

to tylko minerały kosmosu
które roztarto na drobinki
spojone odrobiną wilgoci
uczuć

z prochu jesteś w proch się obrócisz
ze światła przybyłaś
w otchłań blasku wrócisz
zastygniesz stwardniałą plamką
na płótnie

białym szorstkim gruncie
wszechrzeczy

(wiersz opublikowany w "Kozirynek" nr 5/2008)

sobota, 21 listopada 2009

*** - Artur Rogalski

smukłe figurki kochanków
pochylone ku sobie
w rokokowej wycinance
pod fontanną tryskającą
w pocztówkową noc

krople zmieszane z gwiazdami
rysownik zaznaczał z pietyzmem
każdą innymi odcieniami
bieli

ciekawe czy inne widoczki z tej serii
są powieloną jak odbicie w lustrze
kopią pierwszego
a może autor nie mógł się ustrzec
pokusie zmiany koloru sukni damy
lub barwy stroju kawalera

można sobie wyobrażać
jak ostrożnie dobierał farby
i każdy obrazek szkicował
z tą samą czułością

w rzeczywistości
zapewne było inaczej

zajęty inną już pracą
kończył kolejne beznamiętnie
coraz bardziej znudzony
pozostawiając zabawę uczuciami
stworzonymi przez siebie
mieszkańcom rynku

czy zobaczą
przy kulach bukszpanu
w przestrzeni tła
cień pikowej damy

środa, 18 listopada 2009

Motto - Robert Konca

"Świat staje się pełniejszy wtedy, kiedy oprócz świadomości istnienia praw fizyki i organizacji materii, jesteśmy gotowi odpowiedzieć na znaki i wołania pochodzące ze stref peryferyjnych, z miejsc, które są obok nas, choć zwykle ich nie dostrzegamy. To są najciekawsze i najbardziej oniryczne prowincje naszej wewnętrznej krainy." (Robert Konca)

sobota, 14 listopada 2009

1980 - Wojciech Szmigoń

przypadkowy bohater nie odkrył niczego
szturmówki łopotały na plakatach
padły pierwsze słowa

czerwone krzyże otoczone pochylniami
masa krytyczna postulatów z drewna
lubiłem lato, salw nie było

wczoraj w Gdańsku spotkałem Pannę S.
nocą po ćwiartce rozmazany tusz
sierpień bolał jak wtedy

kelnerka rozpłynęła się za naszymi plecami
motywowana setką czystego eteru Panna S.
rozchyliła usta i uda pod stolikiem

zapatrzyłem się w twarz siwego barmana
starając się odgadnąć czy strzeliłby
do własnej córki?

(wiersz opublikowany w "Kozirynek", nr III/2008)

sobota, 7 listopada 2009

PODRÓŻ DO VERNARA- Wojciech Szmigoń

Ważne jest żeby przed podróżą
na progu lęków
pożegnać jakieś stare
dziwnie ważne sprawy

Wytłumaczyć się jeszcze
zmęczonym fantazjom
Wychodząc nakarmić psa
strzępami własnej psyche

Tutaj ktoś już nazwał noc nocą
ktoś inny opisał źrenice Słońca
stał się bogiem lub przeznaczeniem

Tam raz tylko dotykając skał
cały świat stwarzamy od nowa

Wejdźmy w niezwykły czas
pojmowania spojrzeń tysiąca twarzy
kutych kredowym piaskowcem

Nocami na dnie suchego basenu
medytujmy szalonym szeptem
kolejny raz przenosząc się
do raju karpackich drzew

(wiersz opublikowany w nr VII/ 2009 pisma "Kozirynek")

poniedziałek, 2 listopada 2009

*** - Robert Konca

Jakie są wieczory
W tym krajobrazie ze snu
Którego granic przekroczyć nie mogę

Zawsze widzę ten sam pejzaż
Zatopiony w purpurowym świetle
Dwóch zachodzących słońc
wielowymiarowy obraz zastygły
Pomiędzy chwilą skończoną
A jeszcze nie zaczętą
Która ożywa wtedy
Gdy ja budzę się gdzie indziej

Czy kryształowe miasto
Otwiera swoje hotele
Dla księżyca

Czy rzeki można przelewać na dłoń
I smakować jak wino

Czy delfiny błogosławią światu
Tańcem srebrnych płetw
I znikają jak święci
W głębinach nieba

Czy ta postać
Rozpostarta nad widnokręgiem
To Ty
pielęgnująca swoje piękno
W strumieniu gwiazd...

( wiersz opublikowany w "Kozirynek" nr III/2008)

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka