sobota, 26 września 2009

TIAMAT- Robert Konca

O świcie spoglądając na ten świat przeklęty
Tęsknię za czasem gdy nie było Ziemi
I tylko Ty lśniłaś ponad firmamentem
Złotym blaskiem magii, miłości i wiedzy

Ty jesteś źródłem moich wątpliwości
Wizji perwersyjnych, cierpienia i rozkoszy
Pnę się w górę, upadam, na pozór samotny
Lecz zawsze i wszędzie w zasięgu Twych oczu

Ty jesteś głosem w moich snach niespokojnych
Twego szeptu nie można już porównać z niczym
Są noce kiedy szukam jeszcze głębszej ciemności
By wdychać Twój śpiew rozpuszczony w ciszy

Chwilami Cię dostrzegam w przestrzeni wewnętrznej
W czasie sprzed pamięci, winy i zbawienia
Gdy życie było jednym swobodnym oddechem
Przeczuciem przyszłych losów węża i człowieka

(wiersz opublikowany w "Kozirynek", nrI/2007)

sobota, 19 września 2009

Iza

"– Obiecuję sobie, że od 10 do 14 i od 18 do północy będę siedzieć przy sztalugach. Oczywiście, nie zawsze się to udaje – wyznaje. Uważa jednak, że samo pobycie w pracowni dobrze jej robi, z filiżanką kawy, przed czystą kredową kartką. Ale jeśli już bierze się do pracy, nie odpoczywa nawet przez chwilę. Na obrazie pojawia się... wysmakowana roślina i jeszcze jedna, a nawet zachwycony rosą żuk. Kiedy uważa, że papier zbyt się „zagęścił” wyciera niepotrzebne elementy, jak plamę z czerwonego wina. Od tego przecierania, a także mieszania farby olejnej z pastelą obrazy sprawiają nierzeczywiste, świetliste wrażenie. Potem szybko kończy jedną pracę, by zacząć następną. Jest pewna, że kolejna okaże się lepsza. Znowu akcja będzie się toczyć na łące, a jej bohaterowie – pająki, robaki, motyle oczarowane słońcem zgubią się w wysokich trawach."

Źródło: pismo Weranda
Tekst: Beata Woźniak
Fotografie: Aneta Borkowska (portret), archiwum artystki
Kontakt z artystką: www.izastarega.pl.

DRZWI- Robert Konca

Na pozór wszystko wydaje się być oczywiste
W każdej chwili możesz iść tam dokąd chcesz
A zatem w postaci niby jednolitej
Podążasz w kierunku drzwi... nagle
Ze zgrozą czujesz że istotna część ciebie
Trzyma się skulona przeciwległej ściany
I duszą cię mury tysiąca pomieszczeń
Z których - choć wyszedłeś - nie wyszedłeś cały...
Chcesz się skoncentrować lecz ręka przeciw ręce
perswazja słowna spotyka cięte odpowiedzi
Nie potrafisz dotrzeć do tych wszystkich miejsc
W których twa tożsamość gnije pośród śmieci
Nigdzie nie pójdziesz - wiatr rozwiewa strzępy
Umysłu, drzwi zaś po to są by tęsknić

(wiersz opublikowany w piśmie "Kozirynek" nr 1/2007)

środa, 16 września 2009

LIST DO POETY - Artur Rogalski

o północy widać
dzioby drakkarów
na czerwonych horyzontach
śpiącej Europy
chwila zatrzymała się gdy cięte masztami
chmury
przybierają kształty
anioła ognia

łaska niewiedzy spłynęła na ciebie
a przemijanie dalej galopuje
przez granice epok
i szkarłat ciągle napina szpony
aby rozedrzeć niebo

ja też nie chcę wierzyć
że choć wici wzywają do śmierci
to wciąż pasterze przepędzają stada
przez ciasne wąwozy
a trubadur wyśpiewuje pochwały
Heleny Fourment


Artur Rogalski


(wiersz opublikowany w piśmie "Kozirynek" nr 1/2007)

poniedziałek, 14 września 2009

ARTUROWI ROGALSKIEMU. CZYM JEST PISANIE? (1) - Robert Konca

"Mam potrzebę utrwalania szczęścia i cierpienia, piękna i zdziwienia, miłości i przyprawiających o zawrót głowy metafizycznych podróży; dopiero wówczas pozwalam, aby to wszystko odpłynęło w swoją tajemną stronę, tam gdzie być może nigdy nie będzie mi dane dotrzeć..."

(fragment felietonu "Czym jest pisanie?", opublikowanego w "Kozirynek" nr I/2007)

poniedziałek, 7 września 2009

Katedra - Artur Rogalski

Z najwyższego wzgórza w środku lasu widać ostre
krawędzie katedry
zaplątane w ślimaki schodów

drewno skrzypi w zmroku letniego wieczoru
a świerkowy zagajnik wyrasta na blaszanym balkonie
obok donicy z żółknącym fiskusem
jeszcze można zobaczyć
dotknąć
schwycić
wirujący liść
zanim zamknie się brama
a drzewa zarosną odległe wieże

Artur Rogalski
(wiersz opublikowany w "Kozirynek", nr I/2007)

niedziela, 6 września 2009

IMPERIUM - Artur Rogalski

wyjrzeć zobaczyć co za murem
potem iść do krańców miasta
zakreślić na mapie miejsca przyjazne i
wrogie
z błogą nieświadomością ich
prawdziwego przeznaczenia

na nikogo nie czekać
gdy upał wędruję aleją drzew
czas od brzasku do pierwszej gwiazdy
na razie pozbawiony konieczności
więc nie myśleć co nastąpi

droga wschodnia
na jasnych ścianach zawieszone
marzenia
z pasmem łąk
drzewem
ciemną linią lasu
w szklane otchłanie
gdzie trzęsawisko młodego wina
wpadają rozżarzone krople laku

droga północna
chwila odpoczynku
kiedy nad dachami
dzień i noc
układają tajemnicę następnego dnia
w zrozumiały plan

droga południowa
mglista zapowiedź przyszłości
snuje się w labiryncie murów
ulatuje w niebo z gwizdem parowozu

droga zachodnia
jeszcze nie istnieje

tam gdzie przecinają się drogi
na zawsze wpisany w okrąg środek
ślepa ściana kamienicy
i stado gołębi na niebie

Artur Rogalski
( wiersz opublikowany w "Kozirynek", nr II/2007)

Google+ Followers

Obserwatorzy

z cyklu "Twarze greckie"

z cyklu "Twarze greckie"
Iza Staręga
statystyka